Zobaczyłam u Szarlotka
i przepadłam, chociaż koniec końców, nie zrobiłam dokładnie tak jak
ona. Wykorzystałam jedynie (albo aż?) pomysł, przepis na spód, bo masę
zrobiłam na podstawie tego przepisu.
Składniki (na tortownicę 23 cm):
Spód:
- 8 łyżek miękkiego masła
- 6 łyżek drobnego cukru
- 4 łyżki kakao
- 200 g mąki pszennej
Masa serowa:
- 750 g twarogu tłustego dwukrotnie zmielonego
- 1,25 szklanki drobnego cukru
- 3 łyżki mąki ziemniaczanej
- 3 jajka
- 200 ml szklanki śmietanki 30 %
- 100 g gorzkiej czekolady
Polewa:
- 100 g gorzkiej czekolady
- 100 g śmietany 30 %
Wykonanie:
Formę wysmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia. Składniki na spód zmiksować na mokrą kruszonkę i równo rozprowadzić na dnie formy. Nie ugniatać!
Składniki (bez czekolady) na masę serową (które powinny mieć temperaturę pokojową) zmiksować na gładki krem. Nie miksować zbyt długo, aby masa się nie napowietrzyła, bo opadnie po upieczeniu. Czekoladę posiekać i delikatnie wmieszać do masy. Masę serową wylać delikatnie na spód. Piec w 180 stopniach C około 1 godziny.
Sernik studzimy najpierw w otwartym piekarniku, potem wyjmujemy. Przygotujemy polewę. Czekoladę łamiemy na kostki i podgrzewamy na małym ogniu z kremówką cały czas mieszając. Kiedy polewa zacznie błyszczeć, zdjąć z ognia. Delikatnie przestudzić, a następnie wylać na przestudzony sernik. Wstawić do lodówki na kilka godzin (u mnie stał przez noc).
Dostałam
ostatnio pół kilograma Nałęczowskiej Śliwki w Czekoladzie. Pierwsze co
przyszło mi do głowy, to sernik pokazany kiedyś przez Liskę. Ponieważ akurat wyjeżdżaliśmy na spotkanie blogerów w Kuchni na Wzgórzu, postanowiłam zabrać sernik z nami.
Składniki:
Spód:
- 200 g cukierków śliwka w czekoladzie (najlepsze to Nałęczowskie)
- 100 g masła
- 100 g brązowego cukru
- 100 g mąki plus 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 jajko
Masa serowa:
- 200 g serka waniliowego
- 600 g trzykrotnie mielonego twarogu (może być również z wiaderka)
- 250 g cukru pudru
- 4 jajka
Wierzch:
- 200 g białej czekolady (nie dałam)
- 5 łyżek niesłodzonego mleka skondensowanego lub śmietanki 36% (nie dałam)
- 100 - 150 g cukierków śliwka w czekoladzie, bardzo drobno pokrojonych
Wykonanie:
Cukierki, masło i cukier włożyć do garnuszka i podgrzewać na małym ogniu, aż czekolada i masło się rozpuszczą. Zdjąć z ognia, odstawić na 10-15 minut, następnie zmiksować na puree.
Dodać mąkę i jajko, dokładnie wymieszać.
Piekarnik nagrzać do 190 st C.
Tortownicę o średnicy 24 cm wyłożyć papierem do pieczenia, posmarować masłem, wysypać tartą bułką (lub mąką). Przełożyć do niej ciasto - będzie gęste i lśniące. Wyrównać wierzch, wstawić do piekarnika i piec 15 minut.
W tym czasie przygotować masę serową:
Sery umieścić w misce, zmiksować z cukrem, następnie dodawać po jednym jajku. Nie należy miksować zbyt długo, wystarczy kilka minut.
Wyjąć z piekarnika tortownicę ze spodem, wlać masę serową, wstawić do piekarnika, zmniejszyć temperaturę do 160 st C i piec 50 minut.
Wyłączyć piekarnik, uchylić drzwiczki i ostudzić sernik w piekarniku.
Po całkowitym ostudzeniu, przygotować wierzch:
Czekoladę i śmietanę umieścić w szklanej misce ustawionej na garnku z gotującą się wodą. Mieszać do czasu, aż się rozpuści. Polać wierzch sernika.
Cukierkami obsypać brzeg ciasta i odstawić do czasu, aż polewa czekoladowa stężeje. (ja nie dawałam polewy z czekolady, a jedynie posypałam jeszcze ciepły sernik pokrojoną śliwką w czekoladzie).
Nie wiem czego spodziewałam się po tym przepisie, ale na pewno czegoś więcej. Bo w końcu ze świetnej strony,
bo genialne przyprawy. A okazało się inaczej. Kiedy spróbowałam pod
koniec gotowania, smak był nijaki. Brakowało? Sama nie wiem czego.
Dodałam pomidora, który trochę uratował sytuację, ale bez przesady (w
końcu to już nie są te prawdziwie letnie pomidory). No dobrze, będę
sprawiedliwa - synowi smakowało.
Składniki:
- 2 x 410g puszki fasoli czarne oczko (dałam fasolę ze słoika)
- 1 łyżka kuminu
- 1 łyżka nasion kolendry
- 1 łyżeczka nasion kopru
- ¼ łyżeczki nasion kozieradki
- 1cm kory cynamonu
- ½ - 2 łyżeczki płatków chili
- 4 łyżki oleju z orzechów ziemnych
- 1 łyżeczka czarnej gorczycy
- 10 świeżych listków curry
- 1 średnia cebula, posiekana
- 2 ząbki czosnku, zmiażdżone
- 5cm kawałek świeżego imbiru, utarty
- sól
- 550 ml wody
- 2 łyżki kolendry
- 2 łyżki świeżego kokosa (opcjonalnie, ale nie używać wiórków)
Wykonanie:
Fasolkę odcedzić i opłukać. Lekko rozgnieść widelcem. Kumin, kolendrę, koper i cynamon włożyć do garnka z grubym dnem. Prażyć na średnim ogniu często mieszając, aż przyprawy zaczną zmieniać kolor i nabiorą aromatu (uwaga, aby ich nie przypalić). Przyprawy zmielić w młynku i dodać zmiażdżone płatki chili.
Rozgrzać olej na średnik ogniu. Dodać gorczycę i liście curry (użyłam pasty). Natychmiast zdjąć z ognia, przykryć i pozwolić, aby przyprawy zaczęły skwierczeć.
Garnek ponownie postawić na ogniu, dodać cebulę i zezłocić. Dodać imbir, czosnek i smażyć przez 30 sekund. Dodać fasolę, zmielone przyprawy, sól i wodę. Zagotować, zmniejszyć ogień, przykryć i gotować przez 20 minut. Udekorować liśćmi kolendry, świeżym kokosem i podawać z ryżem.
To
moje tegoroczne odkrycie. Sama nie wiem dlaczego wcześniej nie robiłam
takiego dżemu. Wersję jabłkową robię co roku, od dawna też lubię
połączenie jabłek i żurawin. A dżem? Mój syn wyjadał jeszcze gorący z
garnka. W prawdzie robiłam go już jeszcze przed rozpoczęcie Różowej Akcji Szarlotka, ale już podczas robienia, pomyślałam, że będzie jak znalazł.
Składniki:
- 3 kg jabłek
- 250 g żurawiny
- 500 g cukru
Wykonanie:
Jabłka obieramy i kroimy na cząstki. Żurawinę przebieramy i przepłukujemy. Do garnka o grubym dnie wkładamy jabłka i żurawinę. Polewamy odrobiną wody i gotujemy, aż owoce się rozpadną. Pod koniec dodajemy cukier, mieszamy i chwilę dalej dusimy (polecam pod przykryciem, bo masa strzela). Gorący dżem wkładamy do czystych, wyparzonych słoiczków (moje pieką się w piekarniku w 140 stopniach przez około 30 minut) i zakręcamy wygotowanymi przykrywkami. Odwracamy do góry dnem na kilkanaście minut.
"Pyszności.
Rozkazuję Ci to wrzucić na bloga". Tak powiedział mój syn. Popieram
go w zupełności. To że lubię kruszonki, nie jest dla nikogo tajemnicą.
To, że chyba najbardziej lubię śliwkowe, odkrywam co roku jesienią.
Tym razem do mojej porcji dolałam odrobinę amaretto i to było to,
chociaż jak widać wersja bezalkoholowa też posmakowała.
Składniki (na 3 kokilki):
- 350 g śliwek
- 4 łyżeczki cukru
- 1 łyżka mąki ziemniaczanej
- 35 g mąki pszennej razowej
- 35 g płatków owsianych górskich
- 1 garść orzechów włoskich
- 35 g zimnego masła
- łyżka amaretto (opcjonalnie)
Wykonanie:
Śliwki myjemy, pozbawiamy pestek i kroimy na połówki. Wrzucamy do miski, dodajemy mąkę ziemniaczaną i 2 łyżeczki cukru. Mieszamy. Możemy dodać amaretto. Owoce wkładamy do kokilek. Przygotowujemy kruszonkę. Mąkę razową i płatki mieszamy w misce. Dodajemy masło i wyrabiamy palcami, aż powstaną grudki. Dodajemy pozostały cukier i posiekane orzechy. Posypujemy kruszonką owoce. Wkładamy do piekarnika nagrzanego o 190 stopni na 15 - 20 minut. Najlepsza na ciepło.
Najlepsze
robi moja Babcia. Dlatego po przepis na farsz zadzwoniłam właśnie do
niej. Czy się udały takie same? Oczywiście, że nie, ale też nie miałam
wątpliwości, że tak będzie. W końcu te babcine to niedoścignione
ideały. Te moje jednak całkiem niezłe.
Ciasto (na tę ilość farszu z niepełnych dwóch szklanek mąki) według ulubionego przepisu.
Składniki na farsz:
- 50 dag kapusty kiszonej
- 30 dag pieczarek
- 2 cebule
- sól, pieprz
- olej
Wykonanie:
Kapustę obgotowujemy. Odcedzamy, studzimy i dokładnie wyciskamy. Drobno kroimy. Pieczarki i cebulę drobno siekamy i podsmażamy na odrobinie oleju. Smażymy bez przykrycia, tak aby odparowało jak najwięcej wody. Kapustę, pieczarki i cebulę mieszamy i doprawiamy. (Ja włożyłam farsz na sitko, tak aby odciekła resztka wody). Przygotowujemy ciasto i nakładamy po łyżeczce farszu na każdy krążek ciasta. Gotujemy we wrzątku, aż pierogi wypłyną.
Rozsmakowałam
w sernikach, ba, nawet się ich przestałam bać. Ponieważ mieliśmy
jechać odwiedzić moją Babcię, postanowiłam przygotować coś słodkiego.
Tak powstała lekka modyfikacja przepisu z "Kuchni Polskiej".
Składniki na ciasto:
- 10 dag mąki
- 10 dag masła
- 1 jajko
- 5 łyżek cukru
- 1 łyżka cukru waniliowego
- 2 łyżki kwaśnej śmietany
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 50 dag śliwek
Składniki na krem:
- 10 dag twarogu
- 30 da serka homogenizowanego
- 1 białko
- 2 łyżki budyniu czekoladowego
- 3 łyżki masła
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 2 łyżki cukru waniliowego
Wykonanie:
Z podanych składników (bez śliwek) zagnieść ciasto. Uformować kulę, zawinąć w folię i schować do lodówki na 1 godzinę. Blachę posmarować tłuszczem, wyłożyć ciastem i piec w 180 stopniach 10 min, do lekkiego zrumienienia. Śliwki umyć, osączyć, przekroić na pół. Przygotować krem. Ubić białko na sztywną pianę. Pozostałe składniki zmiksować i wymieszać delikatnie z pianą. Na podpieczonym cieście ułożyć śliwki przeciętą częścią do góry. Zalać kremem. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni i piec około 45 minut.
10 września uczestniczyliśmy całą rodziną w cudownych warsztatach w szkole Little Chef. Byliśmy tam razem z Ullą i jej dziećmi, Andzią i jej córeczką oraz Emilką
i jej dziećmi. O warsztatach (mam nadzieję) uda mi się jeszcze napisać
i pokazać kilka zdjęć. Teraz jednak pokażę danie, które tam robiliśmy
wspólnie, a ja od czasów warsztatów robiłam już dwukrotnie i robić będę
jeszcze nie raz.
Składniki:
* 700 g mielonej wołowiny
* 2 -3 cebule
* 1 puszka czerwonej fasoli
* 1 puszka pomidorów
* 2 łyżeczki kminu rzymskiego
* 2 łyżeczki suszonego oregano
* 2 - 3 łyżki koncentratu pomidorowego
* czosnek (kilka ząbków)
* bulion
* oliwa z oliwek
* papryczka chili (ilość zależy od ostrości jaką chcemy uzyskać)
* sól, pieprz
* ewentualnie ser żółty np. cheddar
Wykonanie:
Na patelni rozgrzewamy oliwę, podsmażamy pokrojoną cebulę oraz czosnek i posiekane chili. Następnie dodajemy wołowinę i smażymy, aż mięso będzie brązowe, od czasu do czasu mieszamy. W moździerzu rozdrabniamy kmin i oregano i dodajemy do podsmażanego mięsa. Następnie dodajemy koncentrat i mieszamy. Usmażone mięso przekładamy do garnka. Podlewamy bulionem i gotujemy na wolnym ogniu. Dodajemy odcedzoną fasolę z puszki oraz posiekane pomidory i dalej gotujemy. Doprawiamy , solą i pieprzem. (Cała potrawa powinna dusić się nawet do godziny).
Możemy podawać w takiej wersji lub przygotować wersję zapiekaną.
Chili con carne przekładamy do kokilek, posypujemy startym serem i pieczemy w mocno rozgrzanym piekarniku przez kilka minut - aż ser się stopni. Potrawę podajemy na przykład z nachos.
Przepis
podpatrzony w szkole Little Chef. U nas zrobił furorę, tym bardziej,
że dzieciaki mogą je przygotować prawie samodzielnie.
Składniki:
- gotowe placki tortilli
- nożyczki
Wykonanie:
Placki tniemy nożyczkami (tak było w Little Chef i tak już jest teraz u nas) w ósemki. Wykładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. (Na tym etapie możemy posmarować je też roztopionym masełkiem i posypać na przykład sezamem). Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez kilka minut, aż nachosy zrobią się lekko brązowe.
Widziałam go nie raz, ale kiedy Atinka
pokazała ten przepis podczas Dnia Jabłka, poczułam się wywołana do
tablicy. W końcu wszystkie składniki stały przede mną. Nie żałuję, bo
ciasto świetne. Na drugi dzień zdecydowanie lepsze, bo jabłka oddają
wilgoć.
Składniki na formę 33 x 22 cm:
- 4 jajka
- 3/4 szklanki cukru
- 2 szklanki mąki
- 2/3 szklanki oleju
- szklanka grubo posiekanych orzechów włoskich
- 4 - 5 jabłek
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka sody
- 1 łyżeczka cynamonu
Wykonanie:
Jabłka obrać, zetrzeć na tarce z grubymi oczkami. Orzechy dość grubo posiekać.
Białka oddzielić od żółtek. Białka ubić na sztywno, pod koniec ubijania dodawać cukier, dalej ubijając. Dodać żółtka, olej, dalej ubijać. Mąkę przesiać, wymieszać z proszkiem, sodą i cynamonem. Wsypać do masy jajecznej, wymieszać.
Jabłka i orzechy dodać do reszty ciasta, wymieszać. Ciasto wlać do formy wyłożonej papierem do pieczenia.
Piec w nagrzanym piekarniku w temperaturze 165ºC, przez około 45 - 55 minut - do tzw. suchego patyczka. Ostudzone posypać cukrem pudrem.