Przez ponad 2 miesiące moja śniadania wyglądały identycznie - szakszuka. Pomimo tego, że jadłam ją codziennie (naprawdę), nie znudziła mi się. Niestety pomidory smakują już coraz mniej, więc powoli trzeba śniadania urozmaicać. Miska takiej jaglanki doskonale spisze się w jesienne dni.
Niezwykle aksamitny, a to dzięki
dodatkowi ananasa. Do tego gdzieniegdzie strzelające pestki granatu.
Ideał. Można przygotować w wersji ochładzającej, z mrożonego ananasa,
lub wersji zwyczajnej, ze świeżego.
Składniki:
2 plastry świeżego ananasa (lub zamrożonego)
2 - 3 łyżki ziaren granatu
3/4 szklanki mleka
Wykonanie:
Ananasa pokroić na mniejsze kawałki
(jeżeli jest zamrożony, odstawić, żeby trochę odtajał). Wrzucić
wszystkie składniki do kielicha blendera i dokładnie zmiksować.
Podawać natychmiast. Można dodatkowo posypać ziarnami.
Coraz bardziej zakochuję się w surowym
jarmużu. Ma on tę zaletę, że w przeciwieństwie do sałaty, może stać
wymieszany z sosem kilka godzin. Mam nawet wrażenie, że wtedy jest
jeszcze smaczniejszy. Przepis na tę sałatkę podpatrzyłam w październikowym Palce Lizać.
W oryginale był jeszcze granat, ja niestety akurat go nie miałam.
Dodam, że sos żurawinowy warto sobie zapamiętać, bo tak dobrego chyba
jeszcze nie jedliście.
Składniki (na 3 - 4 porcje):
150 g liści jarmużu zielonego i fioletowego porwanych na małe kawałki
70 g świeżej żurawiny (użyłam mrożonej)
1 pomarańcza
1 grejpfrut
3 łyżki ziaren granatu (nie dałam)
2 łyżki octu z czerwonego wina
1 łyżka soku żurawinowego
1 łyżka miodu
4 łyżki oliwy z oliwek
2 łyżeczki startego świeżego imbiru
sól, pieprz
Wykonanie:
Żurawinę
zmiksować (ponieważ użyłam mrożonej, chwilę odczekałam po zmiksowaniu,
aby się ociepliła). W słoiku wymieszać ocet, miód i sok. Dolać oliwę
i zakręcić słoik. Dokładnie wymieszać, aż sos ładnie zgęstnieje.
Dodać zmiksowaną żurawinę, sól i pieprz i ponownie wymieszać. Odstawić.
Pomarańczę
i grejpfrut obrać ze skóry i białej skórki. Wymieszać z jarmużem i
polać żurawinowym dressingiem. Odstawić na minimum kwadrans. Przed
podaniem można posypać ziarnami granatu.
Mocno korzenne, z ziarenkami w środku.
Powstały w sumie przez przypadek, bo chciałam zużyć resztkę pieczonej
dyni. Ponieważ miałam też w miseczce odrobinę ziaren z granatu, dodałam
do muffinek. Wyszło naprawdę smacznie.
Składniki:
1,5 szklanki mąki pszennej
0,5 szklanki cukru
0,5 szklanki płatków owsianych
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki przyprawy korzennej
0,5 szklanki puree z dyni
0,5 szklanki oleju
2 jajka
0,5 - 0,75 szklanki mleka
0,5 szklanki ziarenek granatu
Wykonanie:
Jajka,
olej, 1/2 szklanki mleka puree wymieszać w misce. W drugiej wymieszać
mąkę, płatki, cukier, przyprawę i proszek. Połączyć zawartość obu
misek. W razie potrzeby (w zależności od wilgotności puree) dolać
jeszcze odrobinę puree. Dodać ziarenka granatu i wymieszać. Masę
przełożyć do foremek muffinkowych wyłożonych papilotkami (13 - 15
sztuk). Wstawić do piekarnika nagrzanego do 190 stopni. Piec przez
około 20 - 25 minut.
Karnawał trwa, więc może skusicie się na takiego drinka. Granat, limonka i rum. Polecam.
Składniki:
1/2 limonki
ziarenka z połowy granatu
1 łyżka cukru
40 ml rumu
lód
woda mineralna
Wykonanie:
Limonkę i ziarenka granatu posypujemy cukrem i ugniatamy mudlerem lub drewnianą rączką łyżki. Dodać lód, rum i dopełnić szklankę wodą. Podawać natychmiast.
Dzisiaj
odchodzimy trochę od wpisów świątecznych, chociaż smakowo nie oddalimy
się od nich zupełnie. Będzie omlet, który w ubiegłym tygodniu pojawiał
się u nas na śniadanie kilka razy, głównie za sprawą mojej córki -
wielbicielki omletów. W tym tygodniu wyjątkowo często prosiła mnie o
omlet i za każdym razem musiał to być ten "w kawałkach", czyli
cesarski. Z omletem staram się przemycać owoce. W tym konkretnym
pomarańcze, a raczej sok z pomarańczy oraz granat. Polecam.
Składniki (na 2 omlety):
2 jajka
szczypta soli
łyżeczka cukru
ok. 120 ml soku Tymbark 100%
100 g mąki pszennej
2 łyżki masła
ziarenka z połowy granatu
jogurt naturalny
Wykonanie:
Biała
ubijamy na sztywną pianę z dodatkiem soli. Żółtka ucieramy z cukrem.
Następnie dolewamy do nich sok pomarańczowy i mieszamy. Powoli
dosypujemy mąkę i mieszamy ponownie. Ciasto ma mieć konsystencję gęstej
śmietany. Mieszamy je z ubitą pianą. Na patelni rozpuszczamy łyżkę
masła, wylewamy połowę ciasta. Omlet smażymy z jednej strony,
przerzucamy na drugą i ponownie smażymy. Kroimy na patelni na kawałki i
chwilę podsmażamy z odrobiną masła. Przekładamy na talerz, polewamy
jogurtem i posypujemy ziarenkami granatu. Na patelni ponownie
roztapiamy masło i smażymy drugi omlet.
Na zakończenie Festiwalu Dyniowego
sałatka z pieczoną dynią w dwóch wersjach. Dlaczego w dwóch? Zrobiłam
sałatkę, zrobiłam jej zdjęcia i wtedy sobie przypomniałam, że
specjalnie do tej sałatki kupiłam granaty. Powstała więc wersja druga.
Co do dressingu. Miałam straszną ochotę na dressing żurawinowy. Poszperałam i znalazłam tutaj.
Niestety nie chciało mi się przeczytać komentarzy - wielki błąd.
Dressing wyszedł mocno cebulowy i baaaardzo gęsty, chociaż nie dałam
tyle cebuli ile było w oryginalnym przepisie. Podam więc wersję
poprawioną, chociaż na zdjęciach jest wersja gęsta, niemniej jednak
dobra.
Składniki:
1 dynia butternut (moja była mała)
100 g rukoli (lub mieszanki sałat)
100 g sera brie
1 garść orzechów pekan
1 garść pestek dyni
1 - 2 łyżki oliwy
Sos:
1/2 filiżanki żurawin
1/4 filiżanki octu balsamicznego
pół czerwonej cebuli, posiekanej
1 łyżka cukru
1 łyżka musztardy Dijon
1 filiżanka oleju
sól, pieprz do smaku
Wykonanie: Dynię
dokładnie myjemy i kroimy w kostkę (oddzielając gniazdo nasienne).
Pieczemy w 180 stopniach przez 20 - 30 minut, aż dynia zmięknie. W międzyczasie na suchej patelni prażymy orzechy i ziarna dyni. Przygotowujemy
dressing. Wszystkie składniki (poza olejem) dokładnie miksujemy.
Następnie powoli dolewamy olej nadal miksując. Doprawiamy do smaku Na
talerze wykładamy umytą i osuszoną rukolę, dodajemy upieczoną dynię,
orzechy i pestki, oraz pokrojony ser. Polewamy dressingiem i podajemy.
Nie
macie ochoty przyrządzać dressingu? W takim razie wersja numer dwa
jest dla Was. Zamiast dressingu potrzebny będzie 1 owoc granatu. Składniki: j.w. plus 1 owoc granatu Wykonanie: j.w. Nad gotową sałatką wyciskamy owoc granatu, tak aby ziarenka i sok pokryły sałatkę.
Kolejne
danie w sam raz na świąteczny obiad. Doskonale spisze się też na
noworocznym stole. Przepis, tak jak na pierś z żurawiną, również
pochodzi z książki "Święta polskie".
Składniki:
4 udka
2 granaty (moje były bardzo duże)
puszka brzoskwiń
1 kieliszek czerwonego wina
sól, pieprz
Wykonanie: Udka umyć, natrzeć solą i pieprzem. Ułożyć w brytfance. Zrumienić w piekarniku w 200 stopniach. 1 granat przekroić, wycisnąć sok i wlać wraz z winem do udek. Udka przykryć i dusić około 20 - 30 minut, polewając sosem podczas pieczenia. Pod koniec pieczenia dodać do brytfanki połówki brzoskwiń i polać je sosem. Drugi granat przekroić na pół, wybrać ziarenka miąższu. Posypać nimi udka i brzoskwinie i dusić razem jeszcze 5 minut.
Pisałam już, że ta sałatka nie daje mi spokoju. Robiłam zresztą jej wersję w zeszłym roku.
Teraz jednak dodałam ser i zamiast żurawiny użyłam pestek granatu.
Niestety nie miałam akurat mieszanki sałat, a zwykłą lodową, więc
sałatka nie wygląda zbyt ciekawie.
Składniki:
100 g dyni, obranej, pokrojonej w 2.5 cm kostkę i upieczonej
100 g mieszanki sałat
pestki z połowy granatu
50 g gorgonzoli
Sos:
3 łyżeczki octu winnego
50 ml oliwy z oliwek
1 łyżeczka musztardy
1 łyżeczka miodu
1 łyżeczka soku z cytryny
sól, pieprz
Wykonanie: Sos: Ocet, musztardę, sok z cytryny, wymieszać i odstawić na 10 minut. Po tym czasie, mieszając delikatnie trzepaczką, wlać powoli oliwę. Dodać miód, sól i pieprz, wymieszać. Przygotować talerze, wyłożyć umytą i osuszoną sałatę. Dodać upieczoną dynię, pestki z granatu i posypać gorgonzolą. Polać sosem. Podawać natychmiast.