25.11.2015

Druga Dycha do Maratonu - 25.11.2015

Kolejne świetne zawody.  Niesamowita atmosfera, cudowni kibice i wymagająca trasa.  Na bieg szłam z założeniem, że mam jakoś doczłapać do mety.  Nie szły mi treningi, nie miałam siły, w piątek coś mi "wlazło" w kolano.  Kiedy wychodziłam z domu, powiedziałam synowi, że chcę się zmieścić w godzinie.  On tylko się uśmiechnął i powiedział, że przed piątką  mówiłam podobnie.  Jak się okazało miał rację.



Dojechaliśmy odpowiednio wcześnie, wspólna rozgrzewka i ustawienie na starcie.  Znowu stanęłam gdzieś pod koniec, bo przecież nie będę szybko biegła. Wystrzał i po chwili już biegniemy.  Po pierwszym kilometrze okazało się, że biegnę trochę za szybko.  Nie dam rady utrzymać tempa w okolicy 5:00 przez 10 km.  Delikatnie zwolniłam, tym bardziej, że wiedziałam o czekającym za chwilę podbiegu na Jana Pawła II.  Tuż za 3 km na ulicy znaczek z maratonu obwieszczający 32 km.  Biegacz obok żartuje, że pomylił chyba biegi, bo on chciał w dyszce, a nie w maratonie.  Biegniemy dalej, delikatnie zaczyna mżyć, ale nie jest źle. Nareszcie podbieg na Jana Pawła i już wiem o czym wszyscy mówili.  Teraz na 3, 4 kilometrze nie jest źle, ale na 32 nie będzie łatwo.  Wiem to zbyt dobrze.  Skręt w Filaretów i jest wodopój.  Łykam przeraźliwie zimną wodę i gonię dalej.  Zaraz będzie już tylko z górki.  Tuż za zakrętem nabieram wiatru w żagle i przyspieszam.  Dobiegam do Politechniki i widzę, albo może raczej słyszę kibicującą Elę.  Wrzeszczę do niej, ona do mnie i czuję jak przybywa mi sił.  Gnam jeszcze szybciej. Zbieg Piłsudskiego to najszybszy kilometr na trasie.  Wiem, że już blisko, że wystarczy mi sił.  Potem podbieg na wiadukt i widać już Arenę.  Od tej chwili patrzę na dziewczyny przede mną.  Jeszcze tę jedną chociaż wyprzedzę i jeszcze tę.  Zakręcam na stadion i widzę syna.  Krzyczy głośno:  "Dawaj, dawaj, dasz radę.  Jest 51."  No to pędzę.  Już stadion i przede mną jeszcze jedna dziewczyna.  Tę też wyprzedzam, a moje głośne oddechy słychać chyba na całym stadionie.  Jest meta i jakimś cudem kolejna życiówka.  50 minut nie złamałam, ale nawet nie planowałam, na to trzeba jeszcze zapracować.  Jest 51,35 netto (brutto 52,52).  29 miejsce w kategorii wiekowej (na 108), 24 wśród mieszkanek Lublina (na 111), 65 na 260 wśród kobiet. Radość i duma ogromna.
Potem już tylko grochówka, zdjęcie z medalem i odebranie okolicznościowego Buffa. Następna dycha będzie trudna.  Nie dość, że w styczniu (zimno), to jeszcze nocna (jeszcze zimnej).  Życiówki pewnie nie będzie, ale nie szkodzi.

23.11.2015

Śledź pod pierzynką - szuba

Tradycyjna świąteczna sałatka śledziowa.  Istnieje kilka, jak nie kilkanaście jej wersji.  Ja jednak pokazuję taką, jaką robi moja mama.  Sałatkę warto zostawić na kilka godzin w lodówce, aby składniki się przegryzły.  Wtedy smakuje najlepiej.



Składniki:
  • 2 płaty śledziowe
  • 1 - 2 ugotowane buraki
  • 2 jajka
  • 2 ziemniaki
  • 1 cebula czerwona
  • majonez (1 - 2 łyżki)
  • jogurt naturalny (1 - 2 łyżki)
  • sól, pieprz


Wykonanie:
Śledzie namoczyć w wodzie lub mleku.  Po około 2 - 4 godzinach wyjąć i osuszyć.  Pokroić na kawałki.    Jajka ugotować na twardo.  Ziemniaki ugotować w mundurkach, obrać i zetrzeć na tarce o grubych oczkach.  Buraki obrać, i zetrzeć na tarce o grubych oczkach.  Cebulę posiekać.   Jogurt wymieszać z majonezem i doprawić do smaku.   W naczyniu na dno wyłożyć połowę śledzi.  Na śledzie położyć połowę posiekanej cebulki.  Posmarować odrobiną sosu.  Na to położyć ziemniaki i na wierzch buraczki.  Ponownie posmarować odrobiną sosu.  Ułożyć warstwy od początku, czyli śledzie, cebula, sos, ziemniaki, buraczki.  Na wierzchu zetrzeć jajko.  Można udekorować natką pietruszki.

16.11.2015

Wrap / kanapka z pulled pork i jarmużem

Zachciało mi się ostatnio pulled pork.  Nie dość, że smaczne, to potem jeszcze można odskoczyć kilka pożywnych obiadów czy kanapek do szkoły.  Tym razem wieprzowinę zawinęłam w tortille i dodałam do niej jarmuż, a drugiego dnia, jak już placków nie było użyłam pełnoziarnistych bułek.  Oj smakowało.



Składniki:
  • pulled pork
  • jarmuż
  • mieszanka sałat
  • ajvar
  • jogurt naturalny
  • koperek
  • ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę
  • sól, pieprz
  • tortille / bułki


Wykonanie:
 Z jogurtu, koperku i czosnku przygotować sos.  Doprawić do smaku solą i pieprzem.  Bułki (przekrojone) lub tortille podgrzać w opiekaczu.  Posmarować ajwarem.  Ułożyć na nich sałatę i porwany jarmuż.  Na to to położyć wieprzowinę.  Polać odrobiną sosu jogurtowego i opcjonalnie jeszcze odrobiną ajwaru.  Wrapy zawinąć, bułkę przykryć drugą połówką.  Dobre na ciepło lub na zimno jako kanapka do pracy.


5.11.2015

Curry z dyni i soczewicy

Typowo jesienno - zimowe danie.  Jest szybkie, smaczne i sycące.  Idealne na zaganiane dni, tym bardziej, że można je przygotować wieczorem, a potem tylko odgrzać.  Mam nawet wrażenie, że drugiego dnia jest smaczniejsze.



Składniki:
  • ok. 300 g dyni (np. butternut lub hokkaido)
  • 100 - 150 g czerwonej soczewicy
  • 400 ml mleczka kokosowego
  • 1 - 2  łyżki czerwonej pasty curry
  • 1 cebula
  • odrobina oleju


Wykonanie:
W garnku rozgrzać olej i podsmażyć posiekaną cebulę razem z pastą.  Dynię obrać i pokroić w kostkę dodać do cebuli i chwilę przesmażyć.  Dolać mleczko i ewentualnie dolać wodę tak, aby przykrywała dynię.  Kiedy płyn się zagotuje wrzucić przepłukaną soczewicę.  Przykryć i gotować aż dynia i soczewica będą ugotowane.  Ewentualnie doprawić do smaku.  Podczas gotowania kontrolować poziom płynu i w razie potrzeby dolać odrobinę wody.  Podawać z ryżem.


3.11.2015

Zielony napój energetyczny

Rozpoczynam bezpośrednie przygotowania do maratonu.  Zostało już tylko 26 tygodni, więc trzeba się ostro zabrać do pracy.  W książce  "Jedz i biegaj" znajduje się przepis na napój, który Scott Jurek poleca jako napój bezpośrednio przed długim wybieganiem. Dlaczego akurat przed długim?  Ponieważ spirulina, czyli zielony glon, wspomaga wydajność a dodatkowo wzmacnia system odpornościowy i pomaga w odchudzaniu.  Wspaniale, prawda?  Dodam, że napój jest wyjątkowo smaczny. 





Składniki:
  • 2 dojrzałe banany
  • 1 szklanka kawałków świeżego lub mrożonego mango lub ananasa
  • 3-4 szklanki wody  (można zastąpić 1 szklankę sokiem jabłkowym)
  • 2 łyżeczki proszku ze spiruliny
  • 1 łyżeczka pasty miso


Wykonanie:
Wszystkie składniki umieścić w blenderze i dokładnie zmiksować.  Wpić od 2 do 4 szklanek napoju na kwadrans do 45 minut przed bieganiem.


29.10.2015

Muffinki migdałowe z jabłkami

Ostatnio dość rzadko piekę, ale od czasu do czasu ulegam.  Szczególnie kiedy dziecko wyjeżdża na weekend na konkurs i prosi o coś dobrego na drogę.  Czy może być coś szybszego niż muffiny? Zrobione w środku nocy, rano zapakowane do pudełka.  Kilka zostało do obfotografowania.  Ponownie zmodyfikowałam przepis z książki "What Katie Ate".



Składniki (na ok 15 sztuk):
  • 185 g mąki orkiszowej typ 630
  • 65 g zmielonych migdałów
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 100 g cukru trzcinowego drobnego
  • 1 1/2 łyżeczki cynamonu
  • szczypta soli morskiej
  • 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • ok. 150-180 ml ciepłej wody
  • 120 g masła, stopionego, ostudzonego
  • 2 lekko ubite jajka
  • 1 jabłko, obrane, pokrojone w kostkę
  • 50 g groszków czekoladowych (lub gorzkiej czekolady)
  • 50 g płatków migdałowych


Wykonanie:

Formę do muffinek wyłożyć papilotkami.  Piekarnik rozgrzać do 190 stopni.
Mąkę wymieszać z proszkiem, mielonymi migdałami i solą.  Dodać cukier i cynamon.   W osobnej misce wymieszać masło, wodę i jajka.  Dolać do miski z suchymi składnikami.  Następnie dodać pokrojone jabłko, czekoladę i ponownie wymieszać.  Przełożyć do przygotowanej formy ciasto (ciasto jest dość rzadkie).  Na wierzchu posypać płatkami migdałów.  Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec około 25 minut, do suchego patyczka.


23.10.2015

Orkiszowa tarta z prażonymi jabłkami

Tę tartę robiłam dwa razy w trakcie jednego tygodnia przy czym za drugim razem miałam już zamówienie na podwójną porcję. Dodam, że nawet tej było za mało.  Na szczęście tartę robi się szybko, więc problemu nie ma.  Jeżeli chodzi o samo ciasto, jest to zmodyfikowany przepis z książki "What Katie Ate" autorstwa Katie Davies.



Składniki:
  • 260 g mąki orkiszowej typ 630
  • 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 100 g drobnego cukru
  • 125 g schłodzonego masła
  • kilka łyżek zimnej wody



Wykonanie:
Mąkę, proszek i cukier przełożyć do miski.  Dodać masło pokrojone w kostkę i ucierać palcami (można też wyrobić robotem i ja tak robię).  Kiedy ciasto zaczyna przypominać okruchy dolać łyżkę wody i wymieszać.  W razie potrzeby dolać jeszcze jedną, dwie łyżki, aż ciasto ładnie zacznie odchodzić od brzegów miski (ja dolewam zazwyczaj 2 łyżki wody).  Ciasto zawinąć w folię i schłodzić w lodówce przez około 30 minut. 
Formę do tarty o średnicy 24 cm posmarować masłem.  Schłodzone ciasto wyjąć z lodówki, oderwać około 1/4.  Większą część delikatnie ocieplić i rozwałkować.  Wyłożyć dno i boki formy.  Ciasto nakłuć widelcem.  Na tak przygotowane ciasto wyłożyć folię i obciążyć ją grochem.  Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec przez 10 minut.  Wyjąć formę, zdjąć folię z grochem.  Na podpieczony spód wyłożyć uprażone jabłka.
Odłożony kawałek ciasto cienko rozwałkować i wyciąć z niego paski.  Paski ułożyć na jabłkach formując z nich kratkę.  Ciasto wstawić ponownie do piekarnia na około 30 - 40 minut, aż kratka na wierzchu będzie rumiana.

21.10.2015

Chęć na Pięć - 18.10.2015

Pierwszy w tegorocznej edycji bieg na 5 km w Lublinie.  Tym razem startowaliśmy wspólnie z synem, który pięknie debiutował w takich biegach.
Na dwa dni przed biegiem byliśmy wspólnie na Teście Coopera.  O ile on wspaniale poprawił swój czerwcowy wynik i przebiegł  2940 m, o tyle ja pobiegłam ponad 100 m gorzej niż poprzednio.  Rzutem na taśmę uzyskałam niby wynik bardzo dobry, ale pełni szczęścia nie było.  Dlatego też do niedzielnego biegu podchodziłam z rezerwą.  Głęboko w sercu marzyłam o wyniku w okolicach 25 minut, ale na głos mówiłam o złamaniu 26 minut, czyli oficjalnej życiówki z marcowej piątki.  O sierpniowej formie i nieoficjalnym wyniku 23.09 mogłam zapomnieć. 
Trasa październikowej piątki była dość łatwa.  Start i meta miała miejsce przy otwartym kilka dni wcześniej Aqua Lublin. Nie było podbiegów, a to w Lublinie naprawdę jest rzadkość, były za to dwie pętelki i jedna nawrotka.



Stanęliśmy z synem na starcie i już po chwili widziałam tylko jego plecy.  Starałam się nie biec zbyt szybko gdyż bałam się, że nie wystarczy mi sił.  Endomondo włączyłam na prawie pół minuty przed startem, więc kiedy po pierwszym kilometrze usłyszałam czas 5:24 wiedziałam, że jest przyzwoicie.  Początkowo biegło mi się dość dobrze, robiło się coraz cieplej i powoli kończyłam pierwszą pętelkę.  Na nawrotce zobaczyłam syna, który mi pomachał i poleciał dalej.  Potem długo nie byłam w stanie wypatrzeć już jego koszulki. 
Drugi kilometr z czasem 4:43 i zaczęłam czuć delikatne zmęczenie.  Tłumaczyłam sobie, że połowa już za mną, że tę trasę już znam i starałam się nie tracić prędkości.  Okazało się, że udało mi się to doskonale. Trzeci i czwarty kilometr niemalże identycznie - 4:47, 4:48.  Czułam już ogromne zmęczenie, ale wiedziałam też, że będzie dobrze.  Musiałam jedynie wytrzymać do końca. Tuż przed ostatnim zakrętem zobaczyłam koszulkę syna i widziałam jak pędzi do mety.  Ja nie miałam już sił na przyspieszenie na ostatniej prostej, ale kiedy zobaczyłam w oddali zegar i czas brutto buzia sama się uśmiechała. Kilka metrów przed metą przybiłam piątkę mojemu tacie i wiedziałam już, że się udało.  Brutto 24:14, co oznaczało, że jest oficjalna życiówka. 
Oficjalnie wyniki netto:  syna 21:52 i 9 miejsce w kategorii (piękny debiut, prawda?), mój 23:56.
Syn powiedział, że uwierzył w siebie po tym biegu.  Ja chyba w siebie też, bo w niego wierzyłam od początku.  Teraz ja czekam na listopadową dyszkę, a on na marcową piątkę (plus pewnie City Trail) i jednak będę trenować interwały, bo warto.  Naprawdę warto.



Zdjęcia autorstwa p. Dominiki Żurowicz, udostępnione za zgodą.

16.10.2015

Chleb pszenny na zakwasie / Wheat sourdough

Po raz 10 Zorra organizuje Światowy Dzień Chleba.  Ponieważ od ponad pół roku piekę chleb orkiszowy z jednego przepisu, postanowiłam, że zrobię dzieciom przyjemność i upiekę "biały" chleb.  Wybrałam przepis Joli i upiekłam dwa ogromne bochny chleba.








Składniki na zaczyn:


  • 55 g zakwasu żytniego dokarmionego 8-12 godzin wcześniej
  • 255 g wody
  • 170 g mąki pszennej chlebowej


Składniki ciasta właściwego:
  • zaczyn
  • 650 g mąki pszennej chlebowej
  • 250 g wody (dałam odrobinę więcej)
  • 2,5 łyżeczki soli


Wykonanie:
Składniki zaczynu wymieszać i odstawić pod przykryciem na około 12 godzin.  Po tym czasie do całego zaczynu dodać mąkę i wodę.  Wymieszać tak, aby ciasto się połączyło i odstawić na około 20 - 25 minut do autolizy.  Następnie dodać sól i wyrabiać ciasto robotem przez kilka minut, aż będzie elastyczne (można też wyrabiać ręcznie).  Wyrobione ciasto przełożyć do misy nasmarowanej olejem, przykryć i odstawić do wyrastania na około 2,5 godziny.  W tym czasie ciasto dwukrotnie odgazować.   Wyrośnięte ciasto wyłożyć na blat posypany lekko mąką i uformować bochenek.  Przełożyć go do kosza wyłożonego lnianą ściereczką i posypanego mąką.  Nakryć ściereczkę, włożyć do foliowego worka i odstawić na około 3 godziny (w zależności od tego jak silny jest zakwas i temperatury powietrza).
Piekarnik z kamieniem rozgrzać do 240 stopni. Wyrośnięty chleb przełożyć na łopatę, naciąć i wstawić do piekarnika.  Piec przez 15 minut.  Zmniejszyć temperaturę do 210 stopni i piec chleb przez kolejne 10 minut.  Następnie ponownie zwiększyć temperaturę i dopiekać chleb przez 5 minut (należy uważać, aby chleb się nie przypalił).  Wystudzić na kratce.


14.10.2015

Zupa z czerwonej soczewicy

Na dworze zimno, nadeszła więc pora na pożywne zupy.  Ta jest bardzo zbliżona do jednej z naszych ulubionych, czyli zupy z łuskanego grochu. Dodałam naprawdę sporo soczewicy, bo zależało mi na bardzo gęstej zupie.  Wypróbujcie koniecznie tej jesieni czy zimy.



Składniki :
  • ok 1,5 l wywaru (warzywnego lub mięsnego)
  • 250 g czerwonej soczewicy
  • kilka ziemniaków
  • majeranek


Wykonanie:
Do gorącego wywaru wrzucić przepłukaną soczewicę.  Dodać obrane, pokrojone w kostkę ziemniaki i gotować zupę pod przykryciem, aż ziemniaki będą ugotowane a soczewica się rozpadnie.  Zupę doprawić do smaku.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...