Co roku piszę, że takie ciasto to nasze ulubione. Zazwyczaj to właśnie nim zaczynamy sezon truskawkowy. W tym roku było inaczej, ale to ciasto pojawiło się jako drugie, zaraz po tarcie. Jak zwykle było go za mało.
21.06.2016
11.06.2016
Tarta z truskawkami
Rano telefon: Jadłam kiedyś u Was takie ciasto z truskawkami. Pamiętasz? Z takim sosem. Daj mi przepis, dobrze?
Coś kojarzę. Tylko co to za ciasto? Przeszukuję blog i jest. Okazuje się, że zrobiłam wtedy modyfikację tarty z Kwestii Smaku. Moja wersja była na biszkopcie. Ponieważ akurat zbliżały się urodziny syna, pomyślałam, że wersja na kruchym będzie idealna zamiast tortu. Miałam rację. Niestety ciasto miało jedną wadę - za szybko się skończyło.
17.05.2016
Pasta z soczewicy
Miałam w domu kilka puszek soczewicy. Nie miałam zielonego pojęcia co z niej przygotować. Na szczęście odkryłam cudowny przepis u Gruszki. Coś pomiędzy hummusem, a pasztetem. Zrobiłam już kilka razy. Raz w wersji z czosnkiem (bardziej przypomina hummus, ale nie nadaje się na śniadanie przed pracą), potem w wersji bez czosnku (bardziej jak pasztet, spokojnie można zjadać na śniadanie). Spróbujcie, a nie będziecie się mogli oprzeć.
12.05.2016
Masło orzechowe
Uwielbiam masło orzechowe, mogłabym je wyjadać łyżkami. Tylko rozsądek mnie przed tym powstrzymuje (zazwyczaj). Te sklepowe niestety nie zawsze mają idealny skład. A to cukier, a to tłuszcz utwardzony. Na szczęście zrobienie domowego masła jest banalnie łatwe i nie potrzeba specjalnego sprzętu. Ja robię je zwykłym ręcznym blenderem o mocy 600 W. Jeden składnik i gotowe. No może jeszcze szczypta soli.
30.04.2016
Mus jaglany z malinami
Mus, który doskonale sprawdzi się jako drugie śniadanie czy deser. Możecie wykorzystać do niego każde owoce, świeże czy mrożone. Bardzo syty, ale nie zapychający. Przepis pochodzi z książki "Jaglany Detoks"
8.04.2016
Mleko jaglano - słonecznikowe
Jeszcze w zimie kupiłam książkę "Jaglany detoks" Marka Zaremby. Kupiłam i zaczęłam lekturę. Początkowo byłam zachwycona, w miarę czytania coraz bardziej miałam wrażenie jakbym czytała wydawnictwo jakiejś sekty. Nie byłam w stanie przebrnąć przez całą książkę. Przynajmniej na razie. Jednak jest w niej sporo wartościowych informacji (np. o naturze termicznej pokarmów) i generalnie sama idea jaglanego detoksu do mnie przemawia. Na razie nie zdecydowałam się na pełny detoks, ale jemy kaszy zdecydowanie więcej. Samo mleko jest dość smaczne. Idealne do porannej jaglanki czy koktajlu. Zrobiłam z nim nawet kawę. Mleko pięknie się spieniło. Oczywiście smak kawy lekko zmodyfikowany, ale nie było źle.
6.04.2016
Czekoladowy pudding jaglany
Taki pudding jest dobry na każdą okazję (no może bez przesady). Spokojnie może służyć jako pierwsze śniadanie, jedzony jeszcze na ciepło. Możecie zabrać go też do pracy i zjeść na zimno na drugie śniadanie. A jeżeli będziecie mieli ochotę na coś słodkiego po południu, też się nadaje. Do tego przygotowuje się go w kilka minut.
1.04.2016
Chleb orkiszowy na zakwasie
Firmowy chleb z Piekarni po godzinach. Ile to lat już minęło od czasu kiedy Tatter, Polka i Margot uczyły nas jak piec chleby? Wtedy w miarę na bieżąco odrabiałam lekcje, a teraz po latach wróciłam od firmowego przepisu zmieniając tylko mąkę na orkiszową. W ubiegłym miesiącu piekłam ten chleb kilka razy, tak nam posmakował.
24.03.2016
Babeczki orzechowe
Te babeczki upiekłam rok temu specjalnie z myślą o wielkanocnym
koszyczku. Okazało się jednak być tak dobre, że nie doczekały już
Wielkanocnej Niedzieli. Dziewczynki prześcigały się w jedzeniu. Aż
żałowałam, że zrobiłam ich tylko kilka.
23.03.2016
Bieg Zielonych Sznurowadeł - czyli mój 13 km półmaraton
Ostatnie dni oficjalnej zimy lub pierwsze wiosny miały rozpocząć się
na biegowo. Półmaraton w Puławach traktowałam jako długie wybieganie
przed majowym maratonem i sprawdzenie jak to mi się teraz biega.
Na
zawody pojechałam z Darkiem i Michałem (z drużyny Run_Helpers).
Ponieważ Darek był tak dobry i dzień wcześniej odebrał nasze pakiety,
ominęło nas długie stanie po ich odbiór. Zdążyliśmy przed startem wypić
ciepłą herbatę (bo było zimno, chociaż słonecznie), trochę potruchtać i
wziąć udział we wspólnej rozgrzewce. Stanęliśmy na starcie. Michał
bardziej z przodu, bo celował w około 1:50, a ja z Darkiem nieco z
tyłu. Strzał i pobiegliśmy. Jeszcze na pierwszym kilometrze
zobaczyliśmy Asię i Adama i od tej pory biegliśmy we czwórkę. Uśmiechy,
żarty, robiło się coraz cieplej. Trzeba było zdjąć rękawiczki, a czapkę
zamienić na buffa i było dobrze. Trasa płaska, z niewielkimi
podbiegami i zbiegami na wał co kilka kilometrów. O ile te kilkumetrowe
podbiegi nie sprawiały mi kłopotu, to na zbiegach zaczynałam czuć
kolano; delikatnie, ale jednak. Około 5 km dołączył do nas pan.
60-latek, który rok temu przebiegł lubelski maraton i w tym roku
planował przebiec go ponownie. Okazało się, że Nocną Dychę pokonaliśmy
mniej więcej w tym samym czasie. Wielki podziw i szacunek dla Pana.
![]() |
| Zdjęcie ze strony Fundacja BezMiar |
Subskrybuj:
Posty (Atom)









