To
moje tegoroczne odkrycie. Sama nie wiem dlaczego wcześniej nie robiłam
takiego dżemu. Wersję jabłkową robię co roku, od dawna też lubię
połączenie jabłek i żurawin. A dżem? Mój syn wyjadał jeszcze gorący z
garnka. W prawdzie robiłam go już jeszcze przed rozpoczęcie Różowej Akcji Szarlotka, ale już podczas robienia, pomyślałam, że będzie jak znalazł.
Składniki:
- 3 kg jabłek
- 250 g żurawiny
- 500 g cukru
Wykonanie:
Jabłka obieramy i kroimy na cząstki. Żurawinę przebieramy i przepłukujemy. Do garnka o grubym dnie wkładamy jabłka i żurawinę. Polewamy odrobiną wody i gotujemy, aż owoce się rozpadną. Pod koniec dodajemy cukier, mieszamy i chwilę dalej dusimy (polecam pod przykryciem, bo masa strzela). Gorący dżem wkładamy do czystych, wyparzonych słoiczków (moje pieką się w piekarniku w 140 stopniach przez około 30 minut) i zakręcamy wygotowanymi przykrywkami. Odwracamy do góry dnem na kilkanaście minut.
"Pyszności.
Rozkazuję Ci to wrzucić na bloga". Tak powiedział mój syn. Popieram
go w zupełności. To że lubię kruszonki, nie jest dla nikogo tajemnicą.
To, że chyba najbardziej lubię śliwkowe, odkrywam co roku jesienią.
Tym razem do mojej porcji dolałam odrobinę amaretto i to było to,
chociaż jak widać wersja bezalkoholowa też posmakowała.
Składniki (na 3 kokilki):
- 350 g śliwek
- 4 łyżeczki cukru
- 1 łyżka mąki ziemniaczanej
- 35 g mąki pszennej razowej
- 35 g płatków owsianych górskich
- 1 garść orzechów włoskich
- 35 g zimnego masła
- łyżka amaretto (opcjonalnie)
Wykonanie:
Śliwki myjemy, pozbawiamy pestek i kroimy na połówki. Wrzucamy do miski, dodajemy mąkę ziemniaczaną i 2 łyżeczki cukru. Mieszamy. Możemy dodać amaretto. Owoce wkładamy do kokilek. Przygotowujemy kruszonkę. Mąkę razową i płatki mieszamy w misce. Dodajemy masło i wyrabiamy palcami, aż powstaną grudki. Dodajemy pozostały cukier i posiekane orzechy. Posypujemy kruszonką owoce. Wkładamy do piekarnika nagrzanego o 190 stopni na 15 - 20 minut. Najlepsza na ciepło.
Najlepsze
robi moja Babcia. Dlatego po przepis na farsz zadzwoniłam właśnie do
niej. Czy się udały takie same? Oczywiście, że nie, ale też nie miałam
wątpliwości, że tak będzie. W końcu te babcine to niedoścignione
ideały. Te moje jednak całkiem niezłe.
Ciasto (na tę ilość farszu z niepełnych dwóch szklanek mąki) według ulubionego przepisu.
Składniki na farsz:
- 50 dag kapusty kiszonej
- 30 dag pieczarek
- 2 cebule
- sól, pieprz
- olej
Wykonanie:
Kapustę obgotowujemy. Odcedzamy, studzimy i dokładnie wyciskamy. Drobno kroimy. Pieczarki i cebulę drobno siekamy i podsmażamy na odrobinie oleju. Smażymy bez przykrycia, tak aby odparowało jak najwięcej wody. Kapustę, pieczarki i cebulę mieszamy i doprawiamy. (Ja włożyłam farsz na sitko, tak aby odciekła resztka wody). Przygotowujemy ciasto i nakładamy po łyżeczce farszu na każdy krążek ciasta. Gotujemy we wrzątku, aż pierogi wypłyną.
Rozsmakowałam
w sernikach, ba, nawet się ich przestałam bać. Ponieważ mieliśmy
jechać odwiedzić moją Babcię, postanowiłam przygotować coś słodkiego.
Tak powstała lekka modyfikacja przepisu z "Kuchni Polskiej".
Składniki na ciasto:
- 10 dag mąki
- 10 dag masła
- 1 jajko
- 5 łyżek cukru
- 1 łyżka cukru waniliowego
- 2 łyżki kwaśnej śmietany
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 50 dag śliwek
Składniki na krem:
- 10 dag twarogu
- 30 da serka homogenizowanego
- 1 białko
- 2 łyżki budyniu czekoladowego
- 3 łyżki masła
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 2 łyżki cukru waniliowego
Wykonanie:
Z podanych składników (bez śliwek) zagnieść ciasto. Uformować kulę, zawinąć w folię i schować do lodówki na 1 godzinę. Blachę posmarować tłuszczem, wyłożyć ciastem i piec w 180 stopniach 10 min, do lekkiego zrumienienia. Śliwki umyć, osączyć, przekroić na pół. Przygotować krem. Ubić białko na sztywną pianę. Pozostałe składniki zmiksować i wymieszać delikatnie z pianą. Na podpieczonym cieście ułożyć śliwki przeciętą częścią do góry. Zalać kremem. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni i piec około 45 minut.
10 września uczestniczyliśmy całą rodziną w cudownych warsztatach w szkole Little Chef. Byliśmy tam razem z Ullą i jej dziećmi, Andzią i jej córeczką oraz Emilką
i jej dziećmi. O warsztatach (mam nadzieję) uda mi się jeszcze napisać
i pokazać kilka zdjęć. Teraz jednak pokażę danie, które tam robiliśmy
wspólnie, a ja od czasów warsztatów robiłam już dwukrotnie i robić będę
jeszcze nie raz.
Składniki:
* 700 g mielonej wołowiny
* 2 -3 cebule
* 1 puszka czerwonej fasoli
* 1 puszka pomidorów
* 2 łyżeczki kminu rzymskiego
* 2 łyżeczki suszonego oregano
* 2 - 3 łyżki koncentratu pomidorowego
* czosnek (kilka ząbków)
* bulion
* oliwa z oliwek
* papryczka chili (ilość zależy od ostrości jaką chcemy uzyskać)
* sól, pieprz
* ewentualnie ser żółty np. cheddar
Wykonanie:
Na patelni rozgrzewamy oliwę, podsmażamy pokrojoną cebulę oraz czosnek i posiekane chili. Następnie dodajemy wołowinę i smażymy, aż mięso będzie brązowe, od czasu do czasu mieszamy. W moździerzu rozdrabniamy kmin i oregano i dodajemy do podsmażanego mięsa. Następnie dodajemy koncentrat i mieszamy. Usmażone mięso przekładamy do garnka. Podlewamy bulionem i gotujemy na wolnym ogniu. Dodajemy odcedzoną fasolę z puszki oraz posiekane pomidory i dalej gotujemy. Doprawiamy , solą i pieprzem. (Cała potrawa powinna dusić się nawet do godziny).
Możemy podawać w takiej wersji lub przygotować wersję zapiekaną.
Chili con carne przekładamy do kokilek, posypujemy startym serem i pieczemy w mocno rozgrzanym piekarniku przez kilka minut - aż ser się stopni. Potrawę podajemy na przykład z nachos.
Przepis
podpatrzony w szkole Little Chef. U nas zrobił furorę, tym bardziej,
że dzieciaki mogą je przygotować prawie samodzielnie.
Składniki:
- gotowe placki tortilli
- nożyczki
Wykonanie:
Placki tniemy nożyczkami (tak było w Little Chef i tak już jest teraz u nas) w ósemki. Wykładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. (Na tym etapie możemy posmarować je też roztopionym masełkiem i posypać na przykład sezamem). Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez kilka minut, aż nachosy zrobią się lekko brązowe.
Widziałam go nie raz, ale kiedy Atinka
pokazała ten przepis podczas Dnia Jabłka, poczułam się wywołana do
tablicy. W końcu wszystkie składniki stały przede mną. Nie żałuję, bo
ciasto świetne. Na drugi dzień zdecydowanie lepsze, bo jabłka oddają
wilgoć.
Składniki na formę 33 x 22 cm:
- 4 jajka
- 3/4 szklanki cukru
- 2 szklanki mąki
- 2/3 szklanki oleju
- szklanka grubo posiekanych orzechów włoskich
- 4 - 5 jabłek
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka sody
- 1 łyżeczka cynamonu
Wykonanie:
Jabłka obrać, zetrzeć na tarce z grubymi oczkami. Orzechy dość grubo posiekać.
Białka oddzielić od żółtek. Białka ubić na sztywno, pod koniec ubijania dodawać cukier, dalej ubijając. Dodać żółtka, olej, dalej ubijać. Mąkę przesiać, wymieszać z proszkiem, sodą i cynamonem. Wsypać do masy jajecznej, wymieszać.
Jabłka i orzechy dodać do reszty ciasta, wymieszać. Ciasto wlać do formy wyłożonej papierem do pieczenia.
Piec w nagrzanym piekarniku w temperaturze 165ºC, przez około 45 - 55 minut - do tzw. suchego patyczka. Ostudzone posypać cukrem pudrem.
Kiedy ostatnio pokazałam przepis na tortille napisała do mnie Szalo.
"Trzeba było mówić, że chcesz przepis na tortillę. Chcesz taki
prawdziwy? Od moich Hiszpanów?" Oczywiście, że chcę. Chcę tym
bardziej, że o kuchni Joaquiny nasłuchałam się (a raczej naczytałam)
strasznie dużo dobrego. Szalo przysłała, a ja zrobiłam. Ponieważ
tortilla wyszła cudowna, podaję dalej. Placki podałam, za radą Szalo z
duszonymi pieczarkami - niebo w gębie.
Składniki:
* 4 duże ziemniaki
* duża cebula
* oliwa
* 6 jaj
Wykonanie:
Ziemniaki obrać i pokroić w drobne talarki lub też kostkę (ziemniaki po pokrojeniu też trzeba osuszyć jakimś ręcznikiem, żeby nie było wody). Dużą cebulę pokroić w pióra. Rozgrzać oliwę - tyle by zakryła ziemniaki i cebulę, które wrzucisz do niej żeby zmiękło. Nie może się przysmażyć, więc musi być na małym ogniu i cały czas pilnowane. Jak już zmiękną odlać z oliwy - oliwę zostawić w osobnym naczynku, i odsączyć porządnie. Zostawić do wystygnięcia. 6 jaj (na 2 ziemniaki 3-4 jaja) porządnie rozbełtać. Następnie dodać do tego ziemniaki i cebulę. Wylać wszystko na bardzo rozgrzany tłuszcz i czekać aż się zetnie pod spodem. Jak się będzie ruszać, przełożyć na drugą stronę np. używając do tego celu płaskiego talerza jako przykrywki. Przewracamy tak ze trzy, cztery razy.
tak to robi Joaquina.
Jedno
z moich ulubionych połączeń - jabłka i żurawiny. Tym razem z dodatkiem
makaronu. Może być na deser, albo na podwieczorek, a dla tych mniej
głodnych nawet na lekki obiad.
Składniki :
* 1 jabłko
* 4 łyżki żurawiny do mięs lub dżemu żurawinowego
* 8 muszli
* pół szklanki śmietany kremówki
* 1 jajko
* 2 łyżki + 1 łyżka cukru
Wykonanie:
Makaron gotujemy al dente. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Śmietankę, jajko i cukier (2 łyżki) mieszamy, aż powstanie sos. Jabłko obieramy i kroimy na kawałki. Podgotowujemy na odrobinie wody. Pod koniec gotowania dodajemy żurawinę, mieszamy i chwilę razem gotujemy, dosładzamy do smaku. Ugotowane muszle (przestudzone) nadziewamy owocami. Układamy w naczyniu do zapiekania i zalewamy kremem śmietanowym. Pieczemy przez około 15 - 20 minut.
Jak
już wcześniej pisałam, zostałam obdarowana sporą ilością malin. Soki
są tak wspaniałe, że postanowiłam spróbować zrobić też dżemik. Nie
przepadam za dżemem malinowym, ale do ciast będzie jak znalazł.
Skorzystałam z przepisu Olgi, tylko wydłużyłam okres smażenia, bo nie chciał osiągnąć dobrej konsystencji.
Składniki:
* 2 kg malin
* 2 kg cukru
* 2 cytryny
Wykonanie:
Maliny z cukrem i sokiem z cytryn zmiksować lub rozgnieść w malakserze (ja rozgniotłam tłuczkiem do ziemniaków). Masę przełożyć na patelnię i smażyć na wolnym ogniu przez 20–30 minut, często mieszając. (smażyłam z przerwą, około godziny)
Gorący dżem malinowy przełożyć do wyparzonych słoików, zakręcić, odwrócić do góry dnem i studzić pod przykryciem.