10.10.2019

Tarta z figami i serem plesniowym

Moja koleżanka Ania pokazała całkiem niedawno zdjęcie takiej tarty u siebie na insta (w oryginale u Tysia Gotuje).  Spodobała mi się bardzo, a że kilka dni później szliśmy na imprezę, to zrobiłam.  Na imprezie tarta zniknęła w kilkanaście minut, a przepis przesłałam kilku osobom.  Jakieś 2 tygodnie później wychodziliśmy do znajomych, więc zrobiłam znowu.  Sytuacja niemal identyczna. 





03.10.2019

Pasta z pieczonej papryki

Blog nie wróci w starej formule, bo nie mam na to czasu.  Będą się jednak pojawiać od czasu do czasu przepisy, o których nie chcę zapomnieć.  Dlatego też dzisiaj ląduje przepis na pastę z pieczonej papryki.  Pomysł zaczerpnęłam od cookmagazine, ale oczywiście go zmodyfikowałam.




10.02.2019

Pączki Pani Marii

Pączki robione w ubiegłym roku.  Wprawdzie Ewelinka powiedziała, że jak bez skórki, to już nie Pani Marii, ale niech tak zostanie.



28.12.2018

Curry z soczewicą i szpinakiem

Nie było tutaj nic od bardzo dawna.  Nie wydaje mi się, żeby miało się to zmienić.  Zapewne będą się pojawiać tutaj przepisy, ale już zupełnie inaczej, w innej formie, w innym celu, z inną częstotliwością.  Będą się pojawiać głównie dla mnie, bez specjalnie obrabianych, stylizowanych zdjęć, bez notek, ot tak.  Po to, żebym nie zgubiła tych fajnych, tych które posmakowały, które zaskoczyły.  Tak już prawie było z tym przepisem.  Zrobiłam, zachwyciłam się i byłam pewna, że jest od Jadłonomii.   Jakie było moje zdziwienie dzisiaj, kiedy odkryłam, że na Jadłonomii nie ma tego przepisu.  Na szczęście znalazłam, u vegelicious.


23.03.2018

Babka pomarańczowa

Nie piekę zbyt często babek.  Mam wrażenie, że piekę je tylko w okolicach Wielkiej Nocy.  Ten przepis to kolejna wariacja na temat przepisu, który dawno temu dostałam od mojej mamy.  Tym razem wersja pomarańczowa.



06.03.2018

Pulpeciki jaglane

Próbuje człowiek wprowadzać coraz więcej wegańskich przepisów,  szpera w czeluściach internetu, przemyca.  Wreszcie zbiera się na odwagę i robi te wegańskie pulpeciki z kaszy jaglanej, na które i koleżanka w pracy namawia i komentarzy tyle pozytywnych.  Wstaje więc człowiek rano, leci z psem do sklepu, bo przecież jaglana wyszła przed zawodami i robi.  Najpierw gotuje tę kaszę, dolewa wody, bo może jednak za mało rozgotowana.  Potem miesza, próbuje czy dobre (i tu się człowiek cieszy, że wegańskie można sobie zjeść na "surowo"), moczy ręce, formuje te kulki, które nie do końca chcą wyglądać jak kulki (chyba jednak ta kasza źle ugotowana), wstawia do piekarnika i czeka.  Czeka niecierpliwie, bo może jednak nie wyjdą, może się rozpadną. Co wtedy zrobić z taką ilością upieczonej kaszy?   Po 20 minutach już jest jasne, że się uda (chociaż kształt daleki od ideału).  Na wszelki wypadek dopieka człowiek jeszcze te 10 minut i potem jest.  Jakie to dobre, nawet chrupiące.  Duma rozpiera i wtedy pada pytanie: "Co na obiad?"  I taki dumy z siebie człowiek odpowiada "Wegańskie kotleciki", a jak wypowiada to zdanie już wie, że popełnił błąd.  Wielki błąd.  "Wegańskie?  To ja nie jem".  No i weź tu wytłumacz, że naprawdę dobre, że nie można się uprzedzać.  Kotlecik wylądował na talerzu, podziobany widelcem i chyba nawet nie tknięty, bo przecież z góry wiadomo, że jest niedobry.

Przepis podejrzany u ErVegan.


28.02.2018

Omlet z jabłkami

Kiedyś omlety gościły u nas bardzo często, potem jednak faza minęła.  Na upieczenie tego namówiła mnie koleżanka w pracy.  Przepis już dawno temu pokazała Liska, więc na pewno część z Was już go robiła.  Jeżeli jednak nie, to polecam.  Szczególnie w zimne poranki.




22.02.2018

Tort schoko-bons

Dużo czasu spędziłam z córką w poszukiwaniu pomysłu na tort na 12 urodziny.  Może z oreo?  Może lepiej nie?  A może z czekoladkami na górze?  W końcu decyzja została podjęta w sklepie, kiedy córka zobaczyła paczkę schoko-bonsów.  Do tego dokupiłyśmy jeszcze duże pudełko kinder czekolady i tak pomysł już był.  Tort piekłam ja, ale dekorację wykonywałyśmy już razem.  Wzorowałyśmy się przepisem Cukrowej Wróżki.




20.02.2018

Pasta z soczewicy

Od jakiegoś czasu nie jadam wędlin.  Robię za to różnego rodzaju pasty w ilościach niemal hurtowych.  Taką pastą poczęstowała nas moja teściowa i po przyjeździe do domu sama robiłam ją już kilka razy i robić będę jeszcze.  Proporcje składników są dowolne.  Oczywiście najwięcej ma być soczewicy bo to ona jest tu bazą.



12.02.2018

Bułeczki orkiszowe metodą solno-drożdżową

Na zdjęciu u Zorry wyglądały tak cudownie, że nie mogłam nie przyłączyć się do Lutowej Piekarni.  Moje niestety nie wyglądają tak apetycznie, ale trudno.  Ważne, że smakowały i że dzieciaki zachwycone, że nie chleb, a bułeczki.



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...