31.01.2010

Bułeczki owsiane - Weekendowa po godzinach nr 2

Kolejna lekcja prowadzona przez Tatter, Poleczkę i Margot. Strasznie się cieszę, że nadążam z odrabianiem lekcji.  Tym razem udało mi się uformować cudne (a co tam, pochwalę się) bułeczki.  Każda taka sama, okrąglutka, o tej samej wadze (83 g przed pieczeniem i 74 po pieczeniu) i każda tak samo pyszna i mięciutka.  A do tego pierwszy raz nie poodpadały mi płatki z wierzchu (a to pewnie zasługa maczania bułek w wodzie).  Ciasto wspaniałe, dużo bardziej współpracujące (czytaj nie rozlewające się) niż ciasto z lekcji nr 1.  Buły rosły strasznie, chociaż tym razem ciasto nie wyszło w nocy z miski (pewnie dlatego, że było go mniej).
Teraz czekam na przepisy na chleby z zakwasem.



Składniki:

  • 375 g białej pszennej mąki chlebowej (wysokoglutenowej np. Manitoba)*
  • 125 g mąki pszennej razowej (100%)
  • 83 g płatków owsianych
  • 313 g wody (o temp. 24C)
  • 50 g mleka
  • 33 g płynnego miodu
  • 33 g oleju roślinnego
  • 11 g soli
  • 1 1/2 łyżeczki drożdży instant



1. Mieszanie i zagniatanie
Na początek płatki owsiane zalać ciepłą wodą i zostawić na 20 minut. Gdy zmiękną, dają się łatwo rozgnieść pomiędzy palcami. Do płatków dodać resztę składników i wszystko dokładnie wymieszać. Następnie zagnieść średnio luźne ciasto, delikatnie lepkie od miodu.
2. Fermentacja główna
Miskę z ciastem zakryć folią, zostawić na 45 min na kuchennym stole, po czym włożyć ją na noc do lodówki (4C).
Pobyt w chłodzie pozwala ciastu wzbogacić smak jak również przedłużyć późniejsze przechowywanie pieczywa. Zimne ciasto kilkakrotnie odgazowywać w trakcie wyrastania (pierwsze kilka godzin).
3. Dzielenie i kształtowanie ciasta
Następnego dnia, po ogrzaniu (1-2 godz. w temperaturze pokojowej) podzielić ciasto na 12 równych części (86g), lekko ukształtować, ułożyć zlepieniami w górę, zakryć i zostawić na 20 minut. Uformować sprężyste bułeczki, wierzchy maczać w wodzie, a następnie w rozsypanych na tacy płatkach owsianych. Ułożyć na blasze.
4. Ostatnia fermentacja
1 - 1 1/2 godziny w 24C
5. Pieczenie
Piec w 240C przez 15 minut, zmniejszyć temperaturę do 220C i dopiekać jeszcze 10-15 minut.
Można również z ciasta upiec dwa średnie bochenki (w foremkach lub free-style) - procedura jak wyżej, jedynie wydłużyć czas pieczenia.

Przepis pochodzi z książki J. Hamlemana "Bread" p. 234. Proporcje podane przeze mnie to połowa wagi składników z przepisu oryginalnego.

30.01.2010

Tagliatelle Suzette

Powiem krótko, zakochałam się w tym smaku.  Mogłabym jeść to danie na śniadanie, obiad, kolację i potem jeszcze na deser.  Tylko nie wiem co na to moje biodra ;)  Danie wzbudziło podziw w rodzinie nie tylko na talerzu, ale i w trakcie przygotowywania.  Synio jak zobaczył jak flambiruję naleśniki powiedział "Wow, a ja myślałem, że tak potrafią tylko prawdziwi kucharze". Małżonek natomiast obawiał się o stan naszych mebli po tym wyczynie - na szczęście nic nie spłonęło. 
Przepis pochodzi z książki "Meals in minutes" Ainsley'a Harriott'a.




Składniki:


  • 100 g mąki pszennej
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 1 jajko, lekko ubite
  • 25 g roztopionego masła (nie dałam)
  • 250 ml mleka
  • olej słonecznikowy do smażenia



  • 40 g masła
  • 2 łyżki cukru pudru (dałam waniliowy) + 1 łyżka
  • skórka i sok z 2 pomarańczy
  • 2 łyżki brandy (dałam jasny rum)
  • śmietana do podania



Wykonanie:

Przesiać mąkę i sól do miski, zrobić dziurę i wlać jajko, masło i połowę mleka. Dobrze ubić aż się wszystko połączy i potem stopniowo dodać pozostałe mleko.

Rozgrzać odrobinę oleju na 18 cm patelni, i smażyć cienkie naleśniki (powinno wyjść około 8 sztuk). Naleśniki ułożyć jeden na drugim, zwinąć w rulon i pokroić na około 1 cm paski.


Na patelni rozgrzać masło z 2 łyżkami cukru, sokiem i skórką z pomarańczy. Mieszać aż cukier się rozpuści. Wrzucić pocięte naleśniki i podgrzać mieszając. Następnie przesunąć naleśniki na jeden brzeg patelni i zwiększyć ogień. Posypać pozostały cukier na puste miejsce a kiedy zacznie się topić i bulgotać nalać alkohol. Ostrożnie podpalić. Pozwolić płomieniom wypalić się. Podawać natychmiast z odrobiną śmietany.

28.01.2010

Grillowana pierś kurczaka z imbirem

Przepis na to niby zwykłe danie pochodzi z książki "Kuchnia z bukietem przypraw".  Niewielki dodatek egzotycznych przypraw, sprawił, że zwykły kurczak miał niezwykły smak.  Autor poleca podawać pierś z grillowanym porem, a dokładniej jego białą częścią.  Jednak ja podawałam z sałatką z czerwonej papryki, owoców i kminu rzymskiego, również z tej książki.





Składniki:


  • 800 g piersi kurczaka
  • sok z 1/2 cytryny
  • kawałek imbiru długości 2.5 cm
  • 3 łyżki sosu sojowego
  • 2 łyżeczki cukru
  • 3 łyżki sake lub wytrawnego sherry (opcjonalnie)



Wykonanie:

Imbir utrzeć na tarce do sera. Wymieszać w dużej misce z sosem sojowym, alkoholem (jeśli używamy), cukrem i sokiem z cytryny.

Dodać piersi i marynować 3-4 godziny w lodówce (ja robiłam wieczorem i marynowały się przez noc i pół dnia), od czasu do czasu mieszając. W piekarniku na gorącym grillu piec mięso 5 minut z każdej strony, uważając, żeby nie wysuszyć (ja nie piekłam tylko smażyłam bez tłuszczu na patelni grillowej). Podawać ciepłe.

23.01.2010

Chleb i bagietki francuskie - Weekendowa po godzinach nr1

W tym miesiącu ruszyła Weekendowa Piekarnia po godzinach prowadzona przez Tatter, Polkę i Margot.  Wiedziałam, że nie można nie skorzystać z darmowych lekcji pieczenia pieczywa u mistrzyni.  Na pierwszy rzut poszło ciasto francuskie.
Bardzo się bałam (i boję nadal) ciasta z tak dużą hydracją.  Postanowiłam więc, że wyrobię ciasto w mikserze.  Na całe szczęście Tatter "spóźniła" się z odpowiedzią na moje wątpliwości i zabrałam się za wyrabianie ręczne.  Najpierw naoglądałam się filmów na youtube a potem sama rzucałam ciastem (u mnie nie leciało na szafki, ale niemiłosiernie kleiło się do rąk i stolnicy).  Wyrabianie trwało ponad pół godziny, bo po 10 minutach zalecanych przez Tatter moje ciasto nadal rozlewało.
Pponieważ wiedziałam, że nie dam rady poświęcić soboty na to, żeby ciasto wyrastało w cieple wsadziłam całość do lodówki.  (Obiecuję, że następnym razem sprawdzę jak wygląda ciasto, które wyrasta w cieple).
Ciasto rosło niesamowicie.  Zaglądałam do niego kilka razy przed snem, żeby je odgazować a rano ku mojemu zdziwieniu ciasto wychodziło z miski (dość dużej) i gdyby nie półka wyżej, która skutecznie je zablokowała, pewnie zbierałabym je z całej lodówki.
Ciasto po ociepleniu, pokorojeniu i odczekaniu 20 minut formowało się wspaniale.  Jednak ponieważ nie mam podłużnego koszyka, a trochę się bałam, że tak wilgotne ciasto przyklei mi się do mojego okrągłego kosza włożyłam je do keksówki (30 cm).  Z drugiej połowy uformowałam 4 bagietki, które pięknie rozlazły mi się przy przekładaniu na blachę i musiałam formować je jeszcze raz i czekać aż ponownie wyrosną (tym razem już na blasze).
Na koniec przyznam się do "przestępstwa".  Ponieważ od dłuższego czasu nie mogę dostać mąki chlebowej wymieszałam 800 g mąki typ 500 i 200 gram pszennej razowej. (Mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone i zaliczone).
Mimo moich różnych niedociągnięć jestem zadowolona, że mi się udało, tym bardziej, że chlebek smakuje przepysznie (bagietki jeszcze się studzą, więc nie wiem).  Sama wystawiam sobie porządną 3.W tym miesiącu ruszyła Weekendowa Piekarnia po godzinach prowadzona przez Tatter, Polkę i Margot.  Wiedziałam, że nie można nie skorzystać z darmowych lekcji pieczenia pieczywa u mistrzyni.  Na pierwszy rzut poszło ciasto francuskie.
Bardzo się bałam (i boję nadal) ciasta z tak dużą hydracją.  Postanowiłam więc, że wyrobię ciasto w mikserze.  Na całe szczęście Tatter "spóźniła" się z odpowiedzią na moje wątpliwości i zabrałam się za wyrabianie ręczne.  Najpierw naoglądałam się filmów na youtube a potem sama rzucałam ciastem (u mnie nie leciało na szafki, ale niemiłosiernie kleiło się do rąk i stolnicy).  Wyrabianie trwało ponad pół godziny, bo po 10 minutach zalecanych przez Tatter moje ciasto nadal rozlewało.
Pponieważ wiedziałam, że nie dam rady poświęcić soboty na to, żeby ciasto wyrastało w cieple wsadziłam całość do lodówki.  (Obiecuję, że następnym razem sprawdzę jak wygląda ciasto, które wyrasta w cieple).
Ciasto rosło niesamowicie.  Zaglądałam do niego kilka razy przed snem, żeby je odgazować a rano ku mojemu zdziwieniu ciasto wychodziło z miski (dość dużej) i gdyby nie półka wyżej, która skutecznie je zablokowała, pewnie zbierałabym je z całej lodówki.
Ciasto po ociepleniu, pokorojeniu i odczekaniu 20 minut formowało się wspaniale.  Jednak ponieważ nie mam podłużnego koszyka, a trochę się bałam, że tak wilgotne ciasto przyklei mi się do mojego okrągłego kosza włożyłam je do keksówki (30 cm).  Z drugiej połowy uformowałam 4 bagietki, które pięknie rozlazły mi się przy przekładaniu na blachę i musiałam formować je jeszcze raz i czekać aż ponownie wyrosną (tym razem już na blasze).
Na koniec przyznam się do "przestępstwa".  Ponieważ od dłuższego czasu nie mogę dostać mąki chlebowej wymieszałam 800 g mąki typ 500 i 200 gram pszennej razowej. (Mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone i zaliczone).
Mimo moich różnych niedociągnięć jestem zadowolona, że mi się udało, tym bardziej, że chlebek smakuje przepysznie (bagietki jeszcze się studzą, więc nie wiem).  Sama wystawiam sobie porządną 3.




Oto przepis podstawowy (ciasto 70% hydracji):


  • 1 kg białej pszennej mąki chlebowej (ok. 12g białka)
  • 12g drożdży świeżych (lub 1 1/4 łyżeczki drożdży instant lub suszonych)
  • 18g soli
  • 700g wody

1. Mieszanie i zagniatanie
Do dużej miski wsypać mąkę, wkruszyć do niej drożdże (drożdże suszone należy rozpuścić w niewielkiej ilości ciepłej wody i odstawić na 10 minut - aktywacja drożdży)*, przemieszać dłonią. Wsypać sól, przemieszać raz jeszcze. W mące zrobić dołek i wlewając do niego ciurkiem wodę mieszać łyżką zbierając coraz więcej mąki. Gdy składniki są już dobrze połączone, za pomocą łopatki wyłożyć ciasto na stół. Ciasto ma być delikatnie luźne. W przypadku luźnych ciast polecam metodę Bertineta. Powierzchni stołu nie należy posypywać mąką, ani smarować olejem. Wyrabiać ciasto ok. 10 minut, w mikserze 3(1)-5(1)-2(2). Gluten powinien być lekko rozwinięty. Temperatura ciasta powinna wynosić ok. 24C (przyda się tutaj termometr kuchenny).
2. Fermentacja główna
Miskę z ciastem umieścić w temperaturze pokojowej i zostawić na 2 1/2 - 3 godz.
3. Składanie ciasta

W trakcie fermentacji głównej (aby nadać ciastu mocy) należy je kilkakrotnie złożyć. Najlepiej zastosować technikę "rozciągania i składania" (stretch and fold). Dwa złożenia powinny wystarczyć. Jeśli ciasto jest bardzo słabe po wyrobieniu - rozlewa się i jest bardzo luźne (gluten ledwo rozwinięty) można dodać 3 złożenia i wydłużyć czas fermentacji.
Fermentacja 3 godzinna -złożenia co 1 godz, fermentacja 2 1/2 godzinna - złożenia co 50 minut.
Uwaga: po pierwszych 50 minutach - 1 godz ciasto należy podzielić na dwie równe części o wadze ok. 850g. Z jedną częścią postąpić jak wyżej, a drugą odgazować, złożyć, ułożyć w lekko omączonej misce i wstawić do lodówki na 10-12 godzin (w czasie pierwszych kilku godzin ciasto trzeba odgazować 2-3 razy - w przeciwnym razie będziemy mieć wieeeeeeelkie dziury!).
4. Dzielenie i kształtowanie ciasta
Ciasto wyjąć z miski. Można zostawić je w całości i ukształtować jeden okrągły lub podłużny bochenek. Można je również podzielić na polowy (ok. 425g każda) lub ćwiartki (ok. 210g) i uformować bagietki. Tak czy owak, podzielone ciasto należy zostawić (przykryte, bo nam wyschnie) na 15-20 minut i dopiero po tym czasie zabrać się za jego formowanie. Ta przerwa pozwoli glutenowi się zrelaksować, a co z tym się wiąże, ciasto będzie łatwiejsze w obróbce (w tym miejscu ja Pola proponuję Wam zrobić mały eksperyment - przyjrzyjcie się ciastu przed i po odpoczynku, zobaczycie jak wspaniale zmienia się jego struktura!). Ukształtowane bochenki wyłożyć do omączonego kosza (ja kiedyś nie miałam koszyków i używałam koszyka z suszarki do sałaty lub plastikowego durszlaka) złączeniem w górę, lub w przypadku bagietek, ułożyć je pomiędzy fałdami piekarskiego płótna (lniane zwykle/szare płótno) złączeniem w gore, szczelnie przykryć (duże foliowe torby sprawdzają się tu idealnie) i zostawić.
Ciasto fermentujące w chłodzie wyjąć i zostawić na godzinę/dwie na kuchennym stole. Następnie podzielić jak wyżej.
5. Ostatnia fermentacja
W temperaturze 24C, ciasto powinno wyrastać 1 1/2 -2 godziny. Gdyby temperatura otoczenia była niższa, ciasto może wyrastać dłużej. I odwrotnie.
6. Pieczenie
Z parą, w 240C przez ok 20 - 25 minut (bagietki), a 35-40 minut (chleb).
Wyrośnięte ciasto przełożyć na omączoną** łopatę (płaską blachę), szybko naciąć ostrym narzędziem (świetnie sprawdza się żyletka) wtrysnąć parę*** (ok .15 wtryśnięć), zsunąć na gorący kamień, raz jeszcze spryskać ścianki i podłogę pieca i szybko go zamknąć. Wtrysk pary można powtórzyć po 5 minutach. Po upłynięciu połowy czasu pieczenia, chleb/ki obrócić o 180 stopni, pod koniec pieczenia wypuścić parę (a otrzymamy chrrrupiącą skórkę). Chleb dobrze wystudzić na kratce kuchennej. A potem już tylko się nim delektować :D
*aby rozkruszyć dobrze drożdże wystarczy odmierzoną ich ilość ułożyć na dłoni, połączyć je z odrobiną mąki i potrzeć pomiędzy dłońmi - drożdże natychmiast pokruszą się na drobinki.
** najlepiej użyć grubo mielonej mąki (semolina, polenta)
*** najzwyklejszy zraszacz jest narzędziem niezbędnym


19.01.2010

Haiti - Smażone banany (Beyen)

Dla tych, którzy jeszcze nie pomogli przypominam, że wpłat można dokonywać na przykład tu i tu.
A przepis pochodzi z tej strony


Składniki:


  • 3 bardzo dojrzałe banany
  • 1 łyżka mąki (dałam więcej bo się rozpadały)
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 1 łyżka cukru
  • 1/8 łyżeczki sody oczyszczonej
  • cukier do posypania (opcjonalnie)


olej do smażenia


Wykonanie:

Połączyć rozgniecione banany z cukrem, wanilią, cynamonem i misce. Wkładać na rozgrzany olej po łyżce ciasta i smażyć aż placki będą złote. Można posypać cukrem.

18.01.2010

Bułeczki z czekoladą i kokosem - WP #58

Przepis zaproponowany przez Paulinę w ramach kolejnej edycji Weekendowej Piekarni Alicji.  Bułeczki zrobiłam z myślą o 2 śniadaniu do szkoły dla mojego synia oraz dla małżonka do pracy.  Pomimo tego, że zwiększyłam ilość cukru i tak nie były za słodkie.  Aż żałuję, że nie mieliśmy nutelli - byłaby doskonała do bułeczek.  Nadrobimy następnym razem, bo przepis powtórzę.  
A podczas formowania bułeczek korzystałam z rad Tatter w ramach Piekarni po Godzinach.



Składniki:


  • 570 g maki pszennej
  • 12 g drożdży suchych lub 24 g świeżych (dałam instant)
  • ok 185 ml mleka
  • 85 g masła roślinnego (dałam zwykłe i je rozpuściłam)
  • 5 łyżeczek cukru (dałam 10)
  • 2 jajka
  • 1 łyżeczka soli
  • 1/2 szklanki wiórków kokosowych
  • 2 rządki czekolady (6-8 kostek) - dałam 3 rządki czyli 9 kostek
  • plus jajko do smarowania



Wykonanie:

Drożdże rozpuszczam w mleku z dodatkiem cukru. Odstawiam. (Ja przez roztargnienie wsypałam od razu do mąki)

Czekoladę siekam w drobne kawałki, takie duże okruszki.

Do miski z mąką wrzucam wszystkie składniki. Mieszam. Następnie przekładam na blat i wyrabiam kilka minut, aż ciasto będzie puszyste i gładkie.

Ciasto lekko smaruje olejem i wkładam do miski. Przykrywam i odstawiam na 1 h wyrastania.

Wyrośnięte ciasto wyjmuję, chwilkę wyrabiam. Dzielę na 8-9 części i formuję owalne bułeczki. One sporo urosną, więc lepiej moim zdaniem, zrobić ciut dłuższe niż szersze :) (ja robiłam okrągłe)

Układam bułeczki na blaszce, w 2 rzędach w 1,5 cm odstępach. Przykrywam i odstawiam znowu na 1h.

Wyrośnięte bułeczki smaruję rozkłóconym jajkiem. Wstawiam do nagrzanego do 190 C piekarnika i piekę bułki ok 15 minut.

Bułeczki będą fajnie lekko złączone ze sobą, sa idealne na drugie śniadanie.

15.01.2010

Ryż morelowy ze słoneczną glazurą

Kupiłam ostatnio książkę Ainsley'a Harriot'a "Meals in minutes" i ślinię się za każdym razem jak ją przeglądam.  Zdjęcie tego dania tak mnie zauroczyło, że zrobiłam je jako pierwsze danie z tej książki i nie rozczarowałam się wcale.  No może odrobinkę, bo danie jest dość słodkie, ale to można naprawić następnym razem.
No i dodam, że mija właśnie rok od opublikowania pierwszego przepisu na tym blogu.  Nie sądziłam, że tyle wytrwam i że uda mi się odkryć tyle cudownym przepisów i blogów.  A przede wszystkim rok temu nawet nie marzyłam o pieczeniu własnego chleba :) a teraz do piekarni zaglądamy bardzo rzadko.



Składniki (na 4 porcje):

  • 100 g suszonych moreli
  • 50 g rodzynek
  • 1 cytryna
  • 75 g płatków ryżowych (dałam zwykły ryż 100 g)
  • 750 ml mleka 2%
  • 50 g cukru pudru (dałam 40 i było bardzo słodkie)
  • 8 łyżek dżemu morelowego (dałam taki z migdałami)
  • listki mięty do dekoracji


Wykonanie:

Zostawić 4 morele a resztę pokroić. Wymieszać z rodzynkami i odstawić. Cytrynę sparzyć i obrać skórkę obieraczką do warzyw. Obraną skórkę włożyć do garnka, dodać mleko, ryż, cukier (jeśli dajemy) i zagotować. Jak się zagotuje zmniejszyć ogień i gotować bez przykrycia przez 12-15 minut (ja gotowałam 18, bo dałam ryż a nie płatki) często mieszając. Wmieszać rodzynki i morele, wyłożyć na 4 talerze i odstawić żeby lekko przestygło.
Na morelową glazurę wycisną 1 łyżkę soku z cytryny do garnuszka, dodać 2 łyżki wody i dżem. Zagotować mieszając aż dżem się rozpuści. Natychmiast zdjąć z ognia. Odstawić na kilka minut aż zgęstnieje. Zgęstniałą glazurą polać ryż. Udekorować 1 całą morelą i listkami mięty.

13.01.2010

Sałatka z czerwonej papryki, owoców i kminu rzymskiego

Przepis pochodzi z "Kuchni z bukietem przypraw", o której jakoś ostatnio zapomniałam.  Ponieważ moja rodzinka nie przepada za papryką robiłam tylko małą porcję dla siebie i nie chowałam do słoika tak jak poleca autor.  Całą przygotowaną porcję zjadłam od razu.  Sałatka jest dość ostra, wyraźna w smaku, bardzo czuć kmin oraz imbir.  Jak dla mnie cudna.




Składniki:


  • 500 g czerwonej papryki (dałam też zieloną)
  • 1 twarda gruszka
  • 1 jabłko (np. granny smith)
  • 1 korzeń imbiru (dałam 1 łyżeczkę startego)
  • 1 mała łyżeczka kminu rzymskiego
  • 1 łyżka cukru
  • 2 łyżki białego octu winnego
  • drobna sól



Wykonanie:

Papryki obrać nożykiem do ziemniaków (ja nie obierałam). Przekroić na pół, usunąć pestki i białe części. Miąższ pokroić w małą kostkę. Wrzucić do rondla, zalać wodą, gotować 1 minutę. Odstawić. Imbir obrać i utrzeć na tarce. Jabłko i gruszkę obrać, usuną pestki i gniazda nasienne, owoce pokroić w kostkę. Do średniego rondla wlać ocet, dodać kmin, imbir, cukier i 4 łyżki wody. Gotować 30 sekund, a następnie dodać osączoną paprykę i pokrojone w kostkę owoce. Gotować 5 minut na małym ogniu, posolić, przełożyć do słoika. Pozostawić do ostudzenia bez przykrycia, następnie zamknąć słoik i przechowywać w chłodzie.

11.01.2010

Chleb pszenno żytni z prażoną mąką - WP #57

Nigdy nic jeszcze nie piekłam z przepisów Dany z Zielonego Zakątka.  Zaglądam, ale nie wiem dlaczego jeszcze nie korzystałam z przepisów.  Dzięki Tilianarze, gospodyni Weekendowej Piekarni #57 wreszcie coś upiekłam.  Tilianarze dziękuję za mobilizację a Pani Danie za cudny blog i obiecuję wykorzystywać więcej przepisów :)  Chleb jest przepyszny, mięciutki ze wspaniałą skórką.  Bardzo smakował mi podpiekany, posmarowany oliwą z dodatkiem bazylii.




Składniki na zaczyn, wieczór przed pieczeniem chleba:

  • 55 g zakwasu z mąki żytniej razowej
  • 110 g mąki żytniej razowej
  • 150 g wody


Przygotowanie zaczynu: Składniki mieszamy i pozostawiamy przykryte na 14-16 godzin w temperaturze pokojowej.

Zasmażka, wieczór przed pieczeniem chleba:

  • 80 g mąki żytniej
  • 200 g wody


Przygotowanie: Na rozgrzaną suchą patelnię, wsypujemy mąkę i prażymy, cały czas mieszając do uzyskania lekko brązowego koloru. Mąka nie może się przypalić! Przesypujemy na miseczkę i dolewamy stopniowo letnią wodę, energicznie mieszając łyżką albo trzepaczką, aż do uzyskania brązowej zasmażki o konsystencji papki.

Dzień pieczenia:
Do ładnie przefermentowanego zaczynu dodajemy zasmażkę, mieszamy do dobrego połączenia składników. Po czym dodajemy:

  • 220 g mąki pszennej typ 650 (dałam 110 g pszennej razowej i 110 g typ 500)
  • 250 g wody z solą

Znów mieszamy aby składniki połączyły się dokładnie i pozostawiamy na 2 1/2-3 godzin. Miskę należy zawinąć w folię, by ciasto nie obsychało.

Po tym czasie ciasto powinno ładnie podrosnąć, następnie dodajemy:

  • 400g mąki pszennej typ 650 (wymieszałam pół na pół razową i typ 500)

To już ostatnia faza, czyli ciasto właściwe. Dosypujemy stopniowo mąkę i wyrabiamy, aż ciasto będzie odchodzić od miski i ręki. (U mnie trwało to około 20 minut, musiałam troszkę podsypać mąki). Pozostawimy na 20 minut, aby odpoczęło. Wyjmujemy na blat posypany mąką, wyrabiamy chwilę, formujemy bochenek i wkładamy do koszyczka, aby ostatecznie wyrosło (do podwojenia objętości - ok. 2 1/2 godziny).
Piekarnik nagrzewamy do 250 stopni Celsjusza i pieczemy z parą w opadającej temperaturze. Po 10 minutach zmniejszamy do 230 stopni, potem stopniowo zmniejszamy temperaturę, aż kończymy pieczenie na ok. 180 stopniach. Ogólny czas pieczenia to ok. 45-50 minut. Studzimy na kratce.

07.01.2010

Granola lekko kokosowa

W pracy możemy spotkać różnych ludzi.  Ja mam to szczęście, że spotkałam wiele osób przesympatycznych i z otwartym sercem.  Jedną z nich jest Jola, przewrażliwa, która jak by mogła uchyliłaby każdemu nieba, dzięki której od prawie 2 lat czytam przewspaniałe książki, a od kilku miesięcy odbywam rozmowy o kulinariach.
Dlatego właśnie specjalnie dla Ciebie Jolu powstała dzisiejsza granola (mam nadzieję, że zdążę przed Twoimi sobotnimi wypiekami).  Kilka dni temu rozmawiałyśmy o śniadaniowych przysmakach i zastanawiałyśmy się, czy można dodać wiórki kokosowe do granoli.  Edysia przyszła nam z pomocą i na podstawie tego wpisu oraz moich poprzednich granoli (oraz oczywiście moich zapasów kuchennych, dlatego tak mało niektórych składników) powstała dzisiejsza mieszanka.




Składniki:


  • 350 g płatków owsianych
  • 160 g słonecznika
  • 50 g wiórków kokosowych
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 1 łyżeczka imbiru
  • 2 łyżki oleju arachidowego
  • 110 gr dżemu jabłkowego (może być sok)



Wykonanie:


Wszystkie składniki wymieszać, przełożyć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i piec przez ok 40-45 minut w 170 stopniach. Studzić w piekarniku.

04.01.2010

Pierogi razowe ze szpinakiem

Uwielbiam pierogi.  Pamiętam, że jeszcze jako nastolatka potrafiłam zjeść na obiad 12 sztuk ruskich (i wcale nie było po mnie tego widać ).  Teraz, kiedy sama muszę już je lepić jakoś zjadam dużo mniej :).  Pomysł na te pierogi przyszedł mi do głowy na fazie South Beach, oraz pierożków, które zamówiłam sobie w rewelacyjnej garmażerce, która mieści się obok mojego fryzjera.  Taki super wypad, najpierw pierożki, a potem chwila relaksu.




Składniki na ciasto (jak zwykle u mnie ilości na oko):


  • 2 szklanki mąki pszennej razowej
  • letnia woda
  • 1 łyżeczka miękkiego masła
  • szczypta soli


Zagnieść ciasto z podanych składników, dodając powoli wodę, tyle ile zabierze mąka. Ja chowam ciasto na chwilę do naczynia żaroodpornego, dzięki czemu jest bardziej wilgotne, nie wysycha tak szybko podczas lepienia i łatwiej się wałkuje


Składniki na farsz:


  • szpinak (dałam 1 opakowane mrożonego)
  • ser feta


Szpinak rozmrozić na odrobinie oliwy i dobrze odparować. Pod koniec dodać rozkruszoną fetę i chwilę razem poddusić. Farsz ostudzić.

Ciasto rozwałkować, wycinać szklanką koła i nakładać po łyżeczce farszu. Zlepione pierogi gotować w osolonym wrzątku przez chwilę od kiedy wypłyną na powierzchnię.

Zostało mi trochę farszu, ale z tym nadzieniem akurat nie ma problemu :)

02.01.2010

Pan del Valais


Chleb ten nauczył mnie cierpliwości, oj nauczył.   Teraz już wiem co miała Tatter na myśli pisząc, że ten chleb jest BARDZO lepki.  Jednak w dalszym ciągu nie wiem jak duża jest 2 funtowa foremka, podejrzewam, że jednak mniejsza od mojej, bo mój chleb po wielu godzinach rośnięcia, nie wyrównał z brzegami foremki.   Podczas robienia tego chleb popełniłam kilka błędów.  Po pierwsze zaczęłam robić go z samego rana, a trzeba była nastawić zaczyn wieczorem.  Po drugie jak już pisałam miałam za dużą (chyba) foremkę.  Po trzecie kiedy chleb nie chciał wyrównać z brzegami formy wsadziłam go na noc do lodówki, bo jakoś nie uśmiechało mi się siedzenie w nocy i sprawdzanie czy już wyrósł.  No a rano jak wyjęłam go z lodówki, chlebek ani drgnął przez dobrych kilka godzin.  Zdesperowana postanowiłam, że jednak go upiekę.  No i dobrze zrobiłam. Było warto. Smak zrekompensował wszystko.




Zaczyn:


  • 120 g letniej wody
  • 60 g aktywnego razowego żytniego zakwasu (150% hydracji)
  • 160 g maki żytniej razowej, żarnowej


Wodę połączyć z zakwasem, dodać mąkę. Wymieszać dokładnie i zostawić na 8 godzin w ciepłym miejscu.

Ciasto chlebowe:


  • Cały zaczyn
  • 250 g letniej wody
  • 7 g soli
  • 325 g maki żytniej razowej żarnowej


Do zaczynu dodać pozostałe składniki ciasta chlebowego i wyrobić je ręka, ok 4-5 minut. (ja w końcu wyrobiłam robotem, bo ciasto było za lepkie jak dla mnie). Ciasto jest bardzo lepkie i miękkie. Wyłożyć je do wysmarowanej oliwą z oliwek foremki (2 funtowej), zakryć naoliwioną folią i zostawić do wyrośnięcia w temp. 26 C. Ciasto może rosnąć od 2 godzin (a ma wyrównać z brzegami foremki) do 6 lub nawet 8 godzin. Piec w piecu rozgrzanym do 200C przez ok. 50 minut, bez pary. Upieczony bochenek wystudzić na kratce, a później zawinąć w lniane płótno. Tatter kroiła dopiero po 21 godzinach, ja po 16.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...