Przegapiłam, zupełnie zapomniałam, ale jeden z czytelników mi przypomniał. To już 9 lat od kiedy ten blog istnieje. Przepisu żadnego nie mam, bo zdjęć nie robię, ale mam za to wspomnienie o cudownym biegu. Biegu, który pomimo zimowej nazwy, był bardzo, ale to bardzo jesienny.
17.01.2018
29.10.2017
1 Półmaraton Lubelski
Minął już tydzień od pierwszego półmaratonu w Lublinie, a ja jakoś nie mogłam się zebrać, żeby napisać kilka zdań. Niestety z czasem ostatnio krucho. Krucho do tego stopnia, że nie mogę powiedzieć, żebym była jakoś specjalnie przygotowana do tego półmaratonu. Owszem biegałam, ale były to głównie dystanse od 7 do 10 km. 15 km pokonałam 10 września, a potem jeszcze tylko raz udało mi się przebiec 14 km. Nie można tego nazwać dobrym przygotowaniem. Niestety.
16.10.2017
Chleb z dynią - World Bread Day 2017
Jeszcze kilka dni temu wszystko wskazywało na to, że pierwszy raz nie wezmę udziału w World Bread Day u Zorry. Na szczęście udało się i upiekłam chleb zaproponowany w ramach Październikowej Piekarni. Pierwszy raz od kilku lat piekłam chleb bez formy, więc miałam lekką tremę. Na szczęście ciasto było idealne, dobrze się z nim współpracowało i chleby (bo piekłam z podwójnej porcji) upiekły się idealnie. Kolor niestety nie jest taki jak powinien, a to chyba za sprawą dyniowego puree ze słoika z ubiegłego roku (słoik nie był podpisany i tak do końca nie jestem pewna czy to była sama dynia, czy może dynia z jabłkiem?). Nie dodałam też fig, ponieważ akurat nie miałam ich w domu, a decyzja o pieczeniu była bardzo spontaniczna. Mimo wszystko chleb bardzo nam smakował i podejrzewam, że zagości nie raz. Tym bardziej, że pieczenie go nie zajmuje dużo czasu.
25.09.2017
Curry dyniowe z ciecierzycą
Niestety złotej jesieni nie widać za oknem. Dlatego trzeba się ratować takimi obiadami. Nie dość, że rozgrzeją, to jeszcze jak miło popatrzeć na te kolory. A, że danie robi się dosłownie chwilę, to już tylko kolejny plus. Zapraszam na curry z dynią i ciecierzycą.
19.09.2017
Sernik malinowy (bez pieczenia)
Wiem, że to już pora na owoce pod kruszonką, ciasta drożdżowe czy dyniowe wypieki. Nie wiem nawet, czy jeszcze jakieś maliny są do kupienia (w ubiegłym tygodniu jeszcze były). Ten sernik był jednak tak dobry, że muszę go pokazać, bo za rok mogę zapomnieć jak go zrobiłam, a wtedy nie powtórzę. Bo powtórka tegoroczna (a była) to trochę za mało. Sernik za pierwszym razem zrobiłam tylko dlatego, że mój mąż pomylił się podczas zakupów i kupił żelatynowy fix, który trzeba było przecież jakoś zużyć.
22.08.2017
MaguRun - czyli mój pierwszy bieg w górach
Długo się nad tym biegiem nie zastanawiałam. Jak tylko ustaliliśmy, że spokojnie da się ten bieg połączyć z naszym wyjazdem w Bieszczady, to się zapisałam. Zapisałam, a potem spanikowałam. Czy ja aby na pewno dam radę? Niby tylko 20 km, niby aż 4 godziny, ale jak to tak? Biegi po górach? Dodatkowo start na Bieg Szlak Trafi zachwiał moja wiarę w to, że się zmieszczę w limicie.
10.08.2017
Bieg Szlak Trafi - Półmaraton
Już od ubiegłego roku chciałam pobiec w Parchatce. Wiedziałam, że miejsca znikają szybko, ale nie wiedziałam też kiedy wyjeżdżamy na wakacje. Jak już zaklepaliśmy wyjazd, który nie pokrywał się terminem z biegiem, wolnych pakietów oczywiście już nie było. Na szczęście na naszym wyjeździe udało mi się odkupić pakiet na połówkę i tak to prawie bez przygotowania stawiłam się na starcie.
Zdjęcie Foto z biegu
26.07.2017
Koktajl szpinakowy
Kolejny koktajl / sok z wyciskarki. Tym razem w mocno zielonym kolorze, ale też dość słodki. Powstał przez przypadek - wsadziłam do wyciskarki to, co akurat miałam w domu. Smakował wszystkim, bez wyjątku.
21.07.2017
Ciasto malinowe bez pieczenia
Takim ciastem poczęstowała nas nasza przyjaciółka. Wtedy był w wersji z winogronami. Ciasto bardzo przypadło nam do gustu, a mojej córce do tego stopnia, że już następnego dnia prosiła o upieczenie takiego samego. Zrobiłam, po kilku dniach i w wersji malinowej.
18.07.2017
Wiśniówka (nalewka z wiśni)
W ubiegłym roku wiśnie obrodziły na tyle, że zrobiłam kilka litrów nalewki. Dobrze, bo okazuje się, że w tym roku nie zrobię ani trochę. Wiśni nie ma, kwiaty przymarzły. Zresztą nie tylko wiśnie. Szkoda, ale dobrze, że chociaż nalewki ubiegłorocznej wystarczy i na ten rok.
Robiłam nalewkę z dwóch różnych rodzajów spirytusu. Przyznam szczerze, że nie widzę różnicy w smaku ani w wyglądzie. Na zdjęciach są pokazane obie nalewki i musicie przyznać, że wyglądają tak samo. W mocy również różnica niemal nie jest zauważalna.
Robiłam nalewkę z dwóch różnych rodzajów spirytusu. Przyznam szczerze, że nie widzę różnicy w smaku ani w wyglądzie. Na zdjęciach są pokazane obie nalewki i musicie przyznać, że wyglądają tak samo. W mocy również różnica niemal nie jest zauważalna.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










